Poza rakietami i bronią nuklearną Korea Północna może pochwalić się także innymi niesamowitymi produktami własnej produkcji. Napój dodający sił witalnych z grzybów i wodoodporny płyn to tylko niektóre z nich. A gdy twórcom brakuje pomysłów, bez skrępowania „inspirują” się pomysłami kolegów z zachodu.

Kim Dzong Un z wizytą w fabryce grzybów w lipcu 2013 roku

Kim Dzong Un z wizytą w fabryce grzybów w lipcu 2013 roku – PAP/EPA

Jednym z najnowszych wynalazków Korei Północnej jest ten stworzony przez naukowców z Instytutu Badań Mikrobiologicznych Państwowej Akademii Nauk. To napój dodający energii witalnej.

„W bardzo skuteczny sposób poprawia zdolności fizyczne sportowców i likwiduje zmęczenie” – reklamowała w maju tego roku agencja prasowa z państwa Kimów.

 

Grzybowy energetyk

Proces produkcji północnokoreańskiego energetyku objęty jest tajemnicą. Wiadomo tylko, że jest robiony z grzybów, jednak nie wiadomo z jakich. Nie wiadomo też jakiego jest smaku.

Wiadomo za to, że powstanie grzybowego napoju to zasługa Kim Dzong Una, który w ubiegłym roku otworzył Centralny Instytut Badań na Grzybami. A ten w końcu został zbudowany – jak informowała KCNA – „według szlachetnej intencji przywódcy do stworzenia nowej historii uprawy grzybów”.

 

Hamburger Kima

14 lat wcześniej na północnokoreańskich stołach po raz pierwszy pojawił się hamburger. I choć świat zajadał się nim już od wieku, Koreańczycy z Północy zostali poinformowani, że wynalazł go ówczesny przywódca Kim Dzong Il.

Miał to zrobić, by „poprawić jakość żywienia studentów i nauczycieli”. Pewnie przynajmniej części z nich zbytnio to nie zdziwiło, bo Kim już za życia w swoim kraju traktowany był jak bóg.

W Korei Północnej bułka z kotletem pośrodku nie dostała nazwy hamburger, ale „gogigyeopbbang” i w menu opisany został po prostu jako „podwójny chleb z mięsem”.

 

Płyn wodoodporny

Światowi naukowcy musieli pewnie przecierać oczy ze zdumienia, gdy usłyszeli o tym wynalazku północnokoreańskich naukowców. W 2010 roku Korea Północna z dumą ogłosiła, że stworzyła wynalazek pokolenia… wodoodporny płyn. Do czego służy?

Według Północnokoreańskiej Centralnej Agencji Prasowej (KCNA) dzięki „polimerowi parafinowemu w składzie i swoim wyjątkowym właściwościom” działa jako idealny uszczelniacz do podłóg. „Nowy wynalazek, lepiej niż inne płyny wypełnia szczeliny w podłogach oraz ścianach już za pierwszą aplikacją. Zaczyna działać w sekundę. Do tego jest tani w produkcji i nie zanieczyszcza środowiska” – zachwalano go.

Od momentu wynalezienia – jak zapewnia agencja – ten wodoodporny płyn jest stale używany do budowy mieszkań w całym Pjongjangu.

 

Niewidzialny telefon

Jeśli ktoś ma wątpliwości, to Korea Północna specjalizuje się także w tworzeniu nowych technologii. Cztery lata temu w czasie mundialu świat obiegła informacja, że Kim Dzong Il, udziela północnokoreańskim piłkarzom wskazówek na żywo podczas meczów.

Według trenera reprezentacji Kim Dzong Huna, który udzielił wywiadu ESPN,  było to możliwe dzięki niewidzialnemu telefonowi komórkowemu. – Przekazywał porady taktyczne podczas meczów, korzystając z telefonu niewidocznego gołym okiem – przekonywał.

Porady na niewiele się zdały – drużyna Korei Północnej przegrała każdy mecz i szybko odpadła z mistrzostw.

Podczas mundialu w czerwcu 2010 roku Korea Północna przegrała z Brazylią 1:2

Podczas mundialu w czerwcu 2010 roku Korea Północna przegrała z Brazylią 1:2 – WikiPedia

Kim (prawie) jak Jobs

Jeśli Koreańczycy nie mogą czegoś sprowadzić zza granicy – a lista ta ze względu na embargo na produkty luksusowe jest długa – stworzą to sami, przy okazji inspirując się oryginałem. Nieraz wyjątkowo mocno.

Stworzyli więc własny system operacyjny, który łudząco przypomina ten na komputery produkowane przez Apple. Najnowszy z 2013 roku nazwali Red Star OS 3.0.

System stworzony przez Koreańskie Centrum Komputerowe, rządowy ośrodek informatyczny, oparty jest na darmowym Linuksie. Dostosowany jest oczywiście do północnokoreańskich realiów. Dostępny jest jedynie w języku koreańskim, a data widoczna w komputerze to 103 rok. Korea Północna żyje bowiem według tzw. kalendarza dżucze, liczonego od momentu narodzenia pierwszego przywódcy kraju Kim Ir Sena w 1912 roku.

Systemu używają przede wszystkim studenci i naukowcy z Uniwersytetu Nauki i Technologii w Pjongjangu. W większości przypadków – poza wysokimi urzędnikami – użytkownicy nie mają dostępu do zwykłego internetu, a korzystać mogą jedynie z państwowej sieci Kwangmyong (nazwa koreańskiego miasta) za pomocą przeglądarki „Naenara” („Moje Państwo”).

Zdjęcia podrobionego systemu zrobił Amerykanin Will Scot, który wykładał na uniwersytecie w Pjongjangu

Zdjęcia podrobionego systemu zrobił Amerykanin Will Scot, który wykładał na uniwersytecie w Pjongjangu

Walka o ciasteczka

Podobnie jak z systemem komputerowym, reżim poradził sobie z innym problemem – deficytem produktów nadzwyczaj pożądany przez Koreańczyków z państwa Kima: czekoladowe ciasteczka Choco Pie.

Te czekoladowe łakocie produkowane są w Korei Południowej. Mieszkańcy z Północy mają jednak do nich dostęp – choć w ilościach limitowanych – przez strefę Kaesong. To okręg przemysłowy zlokalizowany pomiędzy dwoma Koreami, administrowany przez rząd Kimów.

Jednak, gdy w 2013 strefę z powodu eskalacji napięcia pomiędzy Pjongjangiem a Seulem Kaesong zamknięto, Koreańczycy z Północy zostali odcięci do dostaw tego cennego dla nich produktu. Postanowili więc kultowe południowokoreańskie słodkości podrobić. I choć efekt był mizerny, bo ciasteczka były za słodkie i miały inny smak, to sentyment do nich spowodował, że popyt na podróbki i tak był wielki.

Z czasem strefę Kaesong ponownie otwarto, Północ nie zaprzestała jednak produkowania swojej wersji ciasteczek, przy okazji używając ich w wojnie propagandowej. Reżim tłumaczy, że te z Południa są szkodliwe dla żołądka.

 

Ciasteczka Choco Pie - przedmiot pożądania Koreańczyków z Północy

Ciasteczka Choco Pie – przedmiot pożądania Koreańczyków z Północy  – Wikipedia

 

 

Samochody made in (North) Korea

Ale z Korei Północnej pochodzą także mniej abstrakcyjne produkty. Co może zaskoczyć kierowców  koreańskich samochodów Kia i Hyundai, niektóre z ich aut są robione właśnie przez Koreańczyków z Północy.

A to dlatego, że część południowokoreańskich fabryk, w tym produkujących części do samochodów, znajduje się w strefie Kaesong. Pracuje tam ok. 100 tys. robotników, połowa pochodząca z Północy.

Polecane: