Czym wyższa jest aktywność Słońca, tym na Ziemi pojawia się coraz więcej piorunów – odkryli brytyjscy naukowcy. Ta teoria dziwi wielu ekspertów, jednak może zwiększyć bezpieczeństwo na świecie, bowiem co roku z powodu uderzenia pioruna ginie 24 tys. osób.

Burza nad Waszyngtonem

 

Aktywność Słońca wywołuje uderzenia piorunów na Ziemi. Naukowcy odkryli, że kiedy do atmosfery ziemskiej dostają się cząsteczki pochodzące ze Słońca, zwiększa się liczba piorunów na naszej planecie. 

A ponieważ aktywność naszej rodzimej gwiazdy jest cały czas monitorowana przez satelity, dzięki nowemu odkryciu będzie można prognozować pojawianie się niebezpiecznych burz.

– Pioruny stanowią duże zagrożenie – przyznał dr Chris Scott z Uniwersytetu w Reading (Wielka Brytania). – Każdego roku w wyniku uderzenia pioruna ginie 24 tys. ludzi, dlatego stworzenie zaawansowanego systemu ostrzegania przed silnymi burzami będzie użyteczne – dodał ekspert.

 

Nawet 800 km/h

Podczas, gdy Słońce dokonuje obrotu wokół własnej osi, ogniste strumienie plazmy wyrzucane są w przestrzeń kosmiczną z prędkością około 400-800 km/s. Kiedy już wiatr słoneczny dotrze do atmosfery Ziemi, może spowodować powstanie zórz polarnych, ale – jak wynika z badań – może również wpłynąć na pogodę na Ziemi.

–  Wiatr słoneczny nie jest stały. Czasami jego strumienie są szybsze, czasami wolniejsze, a ponieważ Słońce obraca się, szybsze strumienie mogą czasami dogonić te wolniejsze, w efekcie dochodzi do ich kumulacji – zaznaczył dr Scott.

 

Miesiąc intensywnych burz

Naukowcy odkryli, że kiedy zwiększyła się intensywność i prędkość wiatrów słonecznych, na Ziemi pojawiło się więcej piorunów. Wyjątkowo burzowa pogoda trwała ponad miesiąc po dotarciu do naszej planety cząsteczek ze Słońca. Takie wnioski udało się wysnuć na podstawie analizy danych pochodzących z Europy Północnej.

Badacze zauważyli, że w 40-dniowym okresie przed pojawieniem się wiatru słonecznego w tej części świata odnotowano 321 pioruny. Z kolei przez 40 dni od momentu dotarcia do naszej atmosfery wysokoenergetycznych cząsteczek ze Słońca pojawiły się 422 pioruny.

 

„Nieoczekiwany wynik” badania

Taki wynik był niemałym zaskoczeniem, ponieważ dotychczas bardziej skłaniano się ku teorii, że wiatr słoneczny zmniejsza liczbę burz. Dr Scott wyjaśnił przy tym, że „to nieoczekiwane wyniki, ponieważ strumienie cząstek niosą ze sobą wzmocnienie pola magnetycznego, które z kolei chroni naszą planetę przed szkodliwym promieniowaniem kosmicznym pochodzącym spoza Układu Słonecznego.

Poprzednie badania wykazywały, że to promieniowanie kosmiczne zwiększa ilość piorunów, dlatego eksperci myśleli, że skoro wiatr słoneczny zmniejsza dopływ promieniowania kosmicznego, to zmniejsza również intensywność burz.

 

Mechanizm do dziś nieznany

Zespół naukowców przyznaje, że jak na razie nie zna mechanizmu tego zjawiska. Jednak bardzo prawdopodobne jest, że niewielkie cząsteczki przenikają chmury burzowe i tym samym ułatwiają im rozładowanie energii elektrycznej w postaci błyskawic.

– Ze względu na to, że cząstki te nie są silnie energetyczne, nie mogą dotrzeć do powierzchni Ziemi i zatrzymują się w chmurach – przyznał naukowiec.

Mimo że dane zostały zebrane jedynie z Europy, to naukowcy wierzą w to, że odnoszą się one do całego świata. Wyniki badań opublikowane zostały na łamach czasopisma „Environmental Research Letters”.

Polecane: