Mieszkańcy zachodniej Alaski przeżywają sztorm stulecia. W wybrzeża uderzają ponad 12-metrowe fale, a huraganowy wiatr tworzy zawieje śnieżne. Portowe miasta są odcięte od świata, trwa ewakuacja.

Amerykańska Służba Pogodowa (NWS) ostrzegła mieszkańców zachodniego wybrzeża Alaski przed epickim sztormem, największym od co najmniej 1974 roku.

Przyczyną wyjątkowego zjawiska jest bardzo głęboki niż, który wędrując od strony Rosji nad wodami Cieśniny Beringa natrafił na wyż. W tym samym czasie, kiedy w centrum niżu ciśnienie spadło do 966 hPa, to w wyżu wzrosło do 1034 hPa.

Gigantyczna różnica ciśnienia sprawiła, że wody Morza Beringa zaczął smagać huraganowy wiatr. Tuż przed nadejściem niżu do portów wróciły wszystkie jednostki przebywające na połowach.

Do tej chwili ciśnienie w niżu zbliżającym się do zachodniego wybrzeża Alaski spadło do 944 hPa. Jest więc tak niskie jak w tropikalnym cyklonie.

Wśród miast, gdzie ogłoszono alarm, znajduje się Nome. Prawie 4 tysiące mieszkańców pozostaje dzisiaj w swych domach, ponieważ od kilku godzin przechodzi gigantyczna zawieja śnieżna.

Śnieg pada przy wietrze osiągającym stałą prędkość prawie 70 km/h, a w porywach do 100 km/h. Nie widać niczego w promieniu kilku metrów, a temperatura wynosząca minus 5 stopni w odczuciu spadła do minus 20 stopni.

Drogi są zasypane i nieprzejezdne przez co zarówno Nome, jak i okoliczne wioski są odcięte od świata. Wiele domów z powodu zerwania linii energetycznych nie ma prądu i łączności telefonicznej. W dobę spadnie 35 cm śniegu, a zasypy mogą osiągać pół metra.

Sytuacja w następnych godzinach pogorszy się, ponieważ ciśnienie spadnie, a wiatr jeszcze się nasili. Lokalnie na wybrzeżach może przekraczać 135 kilometrów na godzinę, a przypływ sztormowy sprawi, że poziom Morza Beringa na brzegu podniesie się o 3 metry wobec stanu normalnego.

Fale już osiągają do 12 metrów wysokości. Możliwe są więc miejscowe podtopienia i zniszczenia w portach. Władze zdecydowały się na ewakuację zamieszkiwanej przez 230 osób osady Teller. Ludność przetransportowano do budynków znajdujących się na wzniesieniu, aby nie zagroziła im powódź.

Równie silny sztorm zimowy nawiedził Nome na Alasce 11 i 12 listopada 1974 roku. Nawałnica spowodowała wówczas spore zniszczenia, odcięła miasto od prądu i zrujnowała kilkadziesiąt domostw.

 

Źródło: http://www.msnbc.msn.com/id/45204152/ns/weather , twojapogoda.pl