Amerykańscy śledczy znaleźli dowody potwierdzające wcześniejsze hipotezy dotyczące cyberataku na ukraińską sieć energetyczną – informuje CNN. Kilkugodzinna przerwa w dostawach prądu, jaka nastąpiła w jego wyniku, dotknęła kilkudziesięciu tysięcy mieszkańców obwodu iwanofrankiwskiego. Amerykanie alarmują, że do podobnego ataku może dojść również w Stanach Zjednoczonych, a krajowa sieć energetyczna nie jest zabezpieczona przed tego typu uderzeniem.

Potwierdzono cyberatak na sieć energetyczną na Ukrainie

Potwierdzono cyberatak na sieć energetyczną na Ukrainie

W grudniu zeszłego roku w obwodzie iwanofrankiwskim na zachodzie Ukrainy doszło do cyberataku na sieć energetyczną. Hakerzy wykorzystali w tym celu złośliwe oprogramowanie BlackEnergy, którego korzenie wyśledzono w Rosji. Kijów o przeprowadzenie ataku oskarżył Moskwę i uznał uderzenie jako przykład działań dywersyjnych prowadzonych w ramach niewypowiedzianej nigdy wojny.

Ślady oprogramowania wykrywano także w komputerach w Stanach Zjednoczonych, dlatego Ukraińcom w badaniu okoliczności ataku na sieć energetyczną pomagają amerykańscy eksperci z departamentu energii, bezpieczeństwa krajowego i funkcjonariusze FBI.

Powołując się na źródło zbliżone do dochodzenia, CNN informuje, że śledczym udało się potwierdzić, iż na Ukrainie doszło do bezprecedensowego cyberataku.

Amerykanie od dawna niepokoją się o swoją sieć energetyczną i podkreślają, że nie jest ona wystarczająco zabezpieczona. Jak podaje CNN, ustalenia śledczych wskazują, że złośliwe oprogramowanie użyte na Ukrainie może poważnie zagrozić również Stanom Zjednoczonym. Oceniono bowiem, że nie są one przygotowana na odparcie tego typu ataków dużo lepiej niż Ukraina.

CNN informuje, że amerykańscy śledczy nie stwierdzili na razie, że za atakiem stoi Kreml.

 

Źródło: CNN, tvn24.pl

Polecane: