Zamaskowany napastnik zastrzelił na parkingu kobietę, a potem wtargnął do kościoła, gdzie ranił jeszcze sześć osób. Atak w świątyni w amerykańskim stanie Tennessee powstrzymał kościelny, który rzucił się na napastnika, a potem ranny wydostał się z kościoła do samochodu po broń. Do przyjazdu policji trzymał napastnika na muszce.

Około godziny 11 w niedzielę zamaskowany 25-letni Emanuel Kidega Samson wszedł do świątyni Kościoła Chrystusowego w Antioch, około 16 kilometrów od Nashville (Tennessee), i otworzył ogień do ludzi.

W kościele było w tym czasie około 50 osób, sześcioro zostało postrzelonych.

Jak ustaliła policja, na napastnika rzucił się 22-letni kościelny, który oberwał kolbą w głowę. Potem napastnik sam się postrzelił.

Ranny kościelny wydostał się z kościoła, zabrał ze swojego samochodu broń, wrócił do środka i do przyjazdu policji trzymał napastnika na muszce.

– To jest wyjątkowo odważna osoba – tak 22-letniego kościelnego Roberta Engle’a chwalił rzecznik policji w Nashville Don Aaron.

Motyw ataku na razie nieznany

Policja nie ustaliła na razie, dlaczego napastnik zaatakował w kościele. Rzecznik policji oświadczył jednak, że znaleziono pewne przedmioty, które mogą świadczyć o motywie ataku. Nie zdradził jednak żadnych szczegółów.

Policja oświadczyła, że na razie nie ma dowodów na to, że Samson miał wcześniej jakieś związku z tym kościołem.

Postrzelenie się przez Samsona nie okazało się poważne. Zostanie oskarżony o zabójstwo i próbę zabójstwa – poinformowała policja.

Ofiara śmiertelna to 39-letnia kobieta, którą znaleziono martwą obok sportowego samochodu napastnika. Ranni to wierni, którzy uczestniczyli w nabożeństwie. Wszyscy mają powyżej 60 lat, trafili do szpitala. Część z nich jest w stanie krytycznym.

Bohaterski kościelny także trafił do szpitala.