Ziemia nieustannie bombardowana jest przez odłamki pyłu kosmicznego. Rocznie spada na naszą planetę około 40 tysięcy ton tego pyłu. Dziś przeleciała obok Ziemi asteroida o symbolu 2012 EG5 i rozmiarach około 60 metrów.

Dość często napływają informacje z ośrodków naukowych o lecącym w kierunku Ziemi niebezpiecznym obiekcie kosmicznym. Dotyczy to na ogół asteroidy lub komety. Kometa sieje grozę nie tylko ognistym ogonem, który ciągnie się za nią na ogromnych odległościach, ale przede wszystkim, z powodu nieprzewidywalnych zmian kierunków poruszania się i trajektorii lotu. Niemniej groźna jest także asteroida. Taką właśnie asteroidę nazwaną symbolem 2012 EG5 zauważyli naukowcy z NASA. Dziś przeleciała niedaleko Ziemi. Jej rozmiar szacuje się na około 60 metrów.

Do Ziemi zbliżyła się przed południem. Była w odległości zaledwie 226 tysięcy kilometrów, tj. mniej niż 60 procent odległości Księżyca od Ziemi. Mimo wszystko, nie jest to nic dla nas groźnego. Wokół Słońca krąży bardzo wiele tego typu obiektów. Także w sąsiedztwie z naszą planetą jest ich pełno. Karol Wójcicki z Centrum Nauki Kopernik w Warszawie uspokaja. Asteroidy, czyli planetoidy – ciała niebieskie o budowie zbliżonej do planety, lecz o małej średnicy, krążące wokół Słońca – to normalne zjawiska w kosmosie. Jest tak dużo, że trudno zliczyć. Wcześniej naukowcy ich nie zauważali.

Na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku, kiedy wprowadzono automatyczny monitoring nieba, zauważono i namierzono setki takich ciał. Mniejsze asteroidy, po wejściu w atmosferę ziemską, spalają się w niej. A zdecydowana większość omija naszą planetę. Pędzą gdzieś hen w odległe przestrzenie wszechświata. Od 1908 roku, tj. od czasu upadku na Syberii słynnego meteorytu tunguskiego, żadna asteroida nie uderzyła w powierzchnię Ziemi.

Ziemia nieustannie (w dzień i w nocy) bombardowana jest pyłem kosmicznym, za jaki uchodzą drobne odpadki planetoid czy meteorytów. Rocznie na Ziemię spada średnio 40 tysięcy ton kosmicznego pyłu. Jednocześnie nasza planeta staje się coraz lżejsza. Traci 50 tysięcy ton materii rocznie. Jak to się dzieje? Odpowiedź na to pytanie mają: doktor Chris Smith oraz fizyk Dave Ansel z Cambridge University.

Pył kosmiczny, który spada codziennie na Ziemię (około 40 tysięcy ton rocznie) to pozostałości po czasach kształtowania się Układu Słonecznego. “Przyciągany ziemską grawitacją staje się integralną częścią masy naszej planety” – cytuje tech.pgs-soft.com. W opinii NASA kolejne 160 ton przybywa na naszą planetę, na skutek… globalnego ocieplenia. Jeden z naukowców tłumaczy to tak, że “jeśli dodajesz do zamkniętego układu energię, jego masa wzrośnie”. A więc jak wytłumaczyć to zjawisko, że Ziemia staje się coraz lżejsza i każdego roku traci 50 000 000 kg masy?

W efekcie zachodzących reakcji chemicznych jądro Ziemi regularnie traci energię. Malejąca ilość energii powoduje stopniową utratę masy. To oznacza, że w wyniku powstałych reakcji, w okresie każdego roku Ziemia staje się o 16 ton lżejsza. Za utratę masy odpowiedzialność ponoszą hel i wodór. Te dwa pierwiastki są zbyt lekkie, żeby mogły się skutecznie utrzymać na Ziemi tylko i wyłącznie dzięki sile grawitacji. Stąd też z Ziemi ucieka około 95 000 ton wodoru i 1 600 ton helu rocznie.

Źródło: neo.jpl.nasa.gov, tech.pgs-soft.com, wiadomosci24.pl

Polecane: