W niedzielę przez australijski stan Queensland przetoczyła się potężna burza, której towarzyszyły silne porywy wiatru oraz opady gradu.

Nad australijską miejscowością Gold Coast w stanie Queensland w godzinach popołudniowych czasu lokalnego w niedzielę rozpętała się spektakularna burza. Błyskawice rozświetlały niebo, a australijskie rządowe Biuro Meteorologiczne określiło burzę jako „bardzo niebezpieczną”.

Rażony piorunem

Liczący 322 metry wysokości budynek Q1 został kilkukrotnie rażony piorunem, a na miejsce musieli przyjechać strażacy, gdyż funkcjonariusze otrzymali doniesienia o słupie dymu wydobywającym się z budowli.

Jak podaje „Gold Coast Bulletin”, w dzielnicy Nerang silny wiatr złamał dziesiątki drzew. Poza porywami dochodzącymi do 110 kilometrów na godzinę burzy towarzyszyły gradobicia oraz zacinające opady deszczu. Z powodu fatalnych warunków atmosferycznych zamknięto szesnaście plaż.

Według lokalnego dostawcy prądu w Queensland w godzinach wieczornych w niedzielę bez prądu pozostawało nawet 130 tysięcy osób.

Burza przeszła też przez miejscowości Brisbane, Logan City, Redland Ciry oraz Kingston. I choć służby otrzymały doniesienia o konarach tarasujących drogi oraz uszkodzonych samochodach, nikomu nie stała się krzywda.

 

Zagrożenie nie minęło

Jak informuje Biuro Meteorologiczne, burza przeniosła się dalej na południowy wschód około godziny 7.30 czasu lokalnego.

Ekspert Biura Meteorologicznego Brett Dutschke prognozuje, że to nie koniec zagrożeń w tym regionie. W drugiej połowie tygodnia może pojawić się cyklon, który może przynieść kolejne burze nad południowo-wschodnie wybrzeża stanu Queensland.

– Taki burzowy system formuje się na wschodzie, poza terytorium Australii – przyznał. – Istnieje prawdopodobieństwo, że się do nas dostanie – ostrzegał.


 

 

 

 

 

 

Źródło: TVN24, Cassandra Lowe, Courier Mail, Gold Coast Bulletin, news.com.au