Rekordowa ilość opadów w Australii sprawiła, że na obszarze Terytorium Północnego na suchych zazwyczaj skałach Uluru pojawiło się tyle wody, że utworzyła ona malownicze wodospady. Tak gwałtowny napływ wody doprowadził też do zamknięcia słynnego parku narodowego Uluru-Kata Tjuta.

Zdaniem australijskiego biura meteorologicznego Bureau of Meteorology (BOM) takie zjawisko pogodowe jak gwałtowna burza, która przeszła przez Australię w Boże Narodzenie, zdarza się mniej więcej dwa razy na sto lat.

Zalane miasta

Intensywne opady towarzyszące nawałnicom spowodowały błyskawiczne powodzie w miejscowości Kintore, znajdującej się na północ od skał Uluru, zwanych też Ayers Rock. Gwałtowny wzrost poziomu wody wymusił ewakuację kilkudziesięciu mieszkańców w regionie.

Policja Terytorium Północnego poinformowała, że w mieście zostało zalanych 25 domów, znajdujących się blisko granicy ze stanem Australia Zachodnia. Kintore zostało prawie zupełnie odcięte od świata.

Z kolei inne miasto – Papunya – znajdujące się około 250 km od Alice Springs, zostało zupełnie odcięte. Zalane została też miejscowość Yulara, znajdująca się najbliżej Uluru.

Zamknięty park narodowy

Park narodowy Uluru-Kata Tjuta został zamknięty w drugi dzień świąt o godz. 9 lokalnego czasu. Jego pracownicy powoływali się na zalane drogi i ryzyko wypadków samochodowych.

– Dużo wody spada ze skał i zbiera się dookoła Uluru. Niektóre z dróg, które się tam znajdują, zostało zalanych przez około 300-400 l/mkw. deszczu. To dość spektakularne, ale bardzo niebezpieczne warunki drogowe – powiedział menedżer parku Mike Misso.Australijski park narodowy został już ponownie otwarty, jednak jego władze radzą, by jadąc zachować szczególną ostrożność, ponieważ w niektórych miejscach na drogach jeszcze zalega woda.

Ważne miejsce dla Aborygenów

Skały Uluru to ogromna formacja zbudowana z piaskowca. Ma ponad 300 metrów wysokości i 8 km obwodu.

Park Narodowy, w którym się znajduje, jest corocznie odwiedzany przez setki tysięcy turystów. Pomimo wyraźnej prośby rdzennych mieszkańców i tablicy proszącej o poszanowanie kultury i tradycji Aborygenów, turyści wciąż mają możliwość wejścia na szczyt góry. Dla mieszkającego tam plemienia Anangu wejście na skałę związane jest ze świętymi ceremonią inicjacji.


Polecane: