Badanie elektroencefalograficzne może pomóc przewidzieć napad padaczkowy z nawet kilkuminutowym wyprzedzeniem, na tyle wcześnie, by można mu było zapobiec – takie optymistyczne doniesienia publikują naukowcy z University of Texas Southwestern Medical Center. Na łamach czasopisma „Science Translational Medicine” opisują wyniki analiz odczytów EEG, które z 98 procentową dokładnością pozwalały przewidzieć atak nawet 4 minuty wcześniej. Autorzy podkreślają, że ich odkrycie nie daje jeszcze gotowego przepisu na terapię, ale może być przełomem, który do niej doprowadzi.

Badacze z UT Southwestern prowadzili swoje badania zarówno na ludziach, jak i myszach. Pokazali, że w obu przypadkach możliwe jest przewidzenie napadu. Pozwala na to analiza sygnału EEG określonych komórek mózgu. Takie ostrzeżenie wystarcza, by podając choremu doustnie octan, zapobiec napadowi. Metoda nie jest jeszcze na tyle dopracowana, by nadawać się do klinicznych zastosowań, może być jednak zwiastunem przełomu w terapii padaczki. Nieprzewidywalność napadów jest dla chorych i ich rodzin bardzo obciążająca – mówi współautor pracy, neurolog dziecięcy dr Juan Pascual. Odkryliśmy metodę, która może pomóc rozwiązać ten problem w przypadku różnych odmian padaczki – mówi badaczka.

Badacze z Teksasu zajmowali się problemem napadów padaczkowych u dzieci cierpiących na śmiertelną chorobę PDHD, czyli niedobór dehydrogenazy pirogronianowej, przy którym mitochondria nie dostarczają komórkom odpowiedniej ilości energii. Zespół dr Pascuala opracował mysi model tej choroby, co pomogło ustalić przyczynę napadów padaczkowych i określić typ komórek, który za nie odpowiada. Badacze wykorzystali aparaturę EEG do monitorowania aktywności tych komórek i odkryli charakterystyczne odczyty wskazujące na to, że napad się zbliża. Trudno przewidzieć napad jeśli nie wiemy, których komórek dotyczy i jaki typ ich aktywności EEG go zwiastuje – podkreśla dr Pascual. Do tej pory wydawało się, że problem dotyczy wszystkich typów komórek i nie wiedzieliśmy, na czym się skoncentrować. – mówi naukowiec.

Badania na myszach cierpiących na PDHD pokazały, że napady padaczkowe wiążą się z nieprawidłową aktywnością neuronów hamujących, których zadaniem jest kontrola wyładowań elektrycznych. Analiza zapisów EEG dla tych neuronów, zarówno u myszy, jak i ludzi wykazała, że charakterystyczne oznaki obniżonej aktywności pozwalają nawet w 98 proc. przypadków przewidzieć napad co najmniej 4 minuty wcześniej. Zdaniem dr Pascuala są szanse na to, że dopracowanie metod analizy zapisu sygnału EEG pozwoli wydłużyć czas ostrzeżenia o jeszcze kilka minut. Nawet wtedy jednak, wciąż nie będzie możliwe przewidzenie napadu na podstawie bieżącej aktywności mózgu. Do tego potrzebna będzie aparatura analizująca sygnał automatycznie.

Opracowanie metody ostrzegania na bieżąco może pomóc w wykorzystaniu drugiego, opisywanego w tym artykule odkrycia i zapobieganiu napadom z pomocą podawanego doustnie octanu. Badania pokazały, że dożylne podanie go myszom cierpiącym na PDHD dało hamującym neuronom tyle energii, że były w stanie ten napad powstrzymać. Kluczowy był tu czas potrzebny na dotarcie octanu do mózgu. W przypadku ludzi i leku podawanego doustnie, trzeba liczyć się z tym, że efekt pojawi się nie wcześniej, niż po 10 minutach. Wydłużenie czasu ostrzeżenia ma tu znaczenie kluczowe.

To ekscytujące czasy, ale wiele jeszcze musi się wydarzyć, by te badania przyniosły pożytek pacjentom – przyznaje dr Pascual. Jak znaleźć sposób automatycznego monitorowania aktywności mózgu u pacjentów poza laboratorium? Jak najlepiej zareagować, kiedy będziemy już wiedzieć, że napad się zbliża? Są poważne pytania, na które jeszcze musimy odpowiedzieć – kończy badaczka.

 

 

 

Źródło: rmf24, PhysOrg