Miasto to ma być pierwszą tak wielką strefą ekonomiczną Chin w Europie, na dodatek położoną w kluczowym pod względem komunikacji Wschód-Zachód miejscu.

Chińskie miasto za 5 mld dolarów ma powstać w rejonie międzynarodowego lotniska w Mińsku

Aleksandr Łukaszenka już od kilku lat szuka w Chinach finansowego ratunku dla kraju, którym rządzi od dwóch dekad. Gospodarka przeżywa coraz większe problemy, a Rosjanie nie kwapią się z kredytami. Złe stosunki z Zachodem blokują z kolei uzyskanie pomocy np. z MFW. Wyjściem ma być ściąganie chińskich inwestycji.

 

Większe niż Manhattan

Prezydent Białorusi wydzielił wokół międzynarodowego portu lotniczego w Mińsku obszar 40 proc. większy niż Manhattan. Powstanie tam park przemysłowy i węzeł handlowy za w sumie 5 mld dolarów. Pracownicy mają mieszkać na miejscu – projekt przewiduje budowę mieszkań dla 155 tys. osób.

– To unikalny projekt – mówił ambasador Chin w Mińsku Gong Jianwei 17 maja, gdy projekt zyskał akceptację odpowiednich urzędów białoruskich. – Nikt nigdy w Europie nie będzie już w stanie zbudować czegoś takiego, jak ten park przemysłowy. Tak potężna to infrastruktura.

„Nowoczesne miasto na euroazjatyckim kontynencie”, jak nazywane jest w materiałach marketingowych, będzie zbudowane przy autostradzie M1, łączącej Moskwę z Berlinem, via Białoruś i Polska. Szybka kolej ma połączyć lotnisko z centrum miasta, do którego energię dostarczy pierwsza na Białorusi elektrownia atomowa, którą zbudować zobowiązali się Rosjanie do 2018 r.

Pierwszy etap budowy miasta zaplanowano zakończyć do 2020 r., zaś drugi ma zająć kolejne 10 lat

 

Kasę wyłożą Chińczycy

Projekt ma realizować Industrial Park Development Co., w 60 proc. należący do chińskiej korporacji państwowej, a w 40 proc. do rządu Białorusi. Jak mówi Kiryłł Korotiejew, nadzorujący projekt ze strony bialoruskiej, warunki umowy z Chińczykami są tak korzystne, że nie trzeba nawet szukać środków finansowych w bankach innych, niż chińskie. Wśród kredytodawców z Państwa Środka są m.in. Export-Import Bank of China oraz China Development Bank Corp.

Chińskie spółki w nowym mieście będą miały ulgi podatkowe. Każda firma, która obieca zainwestować co najmniej 5 mln dolarów i działać w „zaawansowanych sferach”, takich jak biomedycyna czy elektronika, może otrzymać 10-letnie zwolnienie z podatków dochodowego i od własności.

 

Dotychczas zainteresowanie inwestycją wyraziło ponad 10 firm, w tym farmaceutyczny koncern Sinopharm Group z Hong Kongu – twierdzą Białorusini.

Chiński przyczółek na Starym Kontynencie

Wielkie centrum przemysłowo-handlowe ma być czymś w rodzaju chińskiego lądowego lotniskowca zaledwie 250 km od należących do UE Polski i Litwy. Jeszcze większa zaleta to wolne od ceł wyjście z Białorusi na rynki Rosji i Kazachstanu. Te trzy kraje są bowiem w unii celnej. Inwestorzy zyskają też dostęp do taniej i wykształconej siły roboczej.

– Białoruskie władze chcą, nieco naiwnie, zamienić kraj w chiński bastion w Europie – mówi Aleksiej Pikulik, szef niezależnego Białoruskiego Instytutu Studiów Strategicznych. – Ten cel będzie trudny do osiągnięcia, bo Białoruś ma napięte stosnki z Zachodem.

Źródło: Bloomberg, tvn24.pl

Polecane: