Białoruski paralotniarz uległ bardzo groźnemu wypadkowi. Jedna z linek w jego paralotni zerwała się i mężczyzna spadł do lasu. Zrobił to tak nieszczęśliwie, że ostry konar drzewa wbił się w jego ramię i przebił je na wylot. Lekarzom udało się go usunąć w szpitalu.

Paralotniarz to Ivan Krasouski, 36-letni mężczyzna z Białorusi. Leciał niedaleko wioski Łoszany blisko Mińska. W pewnym momencie jedna linek jego paralotni przerwała się i to spowodowało upadek. Krasouski spadł do lasu, gdzie dosłownie „nabił się” na ostry konar drzewa.

 

Kiedy na miejsce przybyli ratownicy, nie mogli uwierzyć w to, co widzą. Ku ich zaskoczeniu sportowiec czuł się w miarę dobrze i był przytomny. Postanowili nie usuwać konara z ciała, żeby mężczyzna się nie wykrwawił. Tym zajęli się lekarze w szpitalu.

Krasouski lokalnym mediom powiedział, że na początku nie zdawał sobie sprawy z tego, że jego upadek był tak poważny. Upadłem cicho, więc myślałem, że wszystko jest w porządku. Chciałem wstać i iść i nagle poczułem, że coś mnie powstrzymuje – mówił paralotniarz. Patrzę, a to była gigantyczna kłoda. Rozdarłem koszulę i w ramię miałem wbitą gałąź, grubą jak arbuz – wspomina.

 

 

Źródło: TwojeZdrowie.RMF24.pl, Reuters