Północne koło podbiegunowe skrywa wiele tajemnic, jednak wraz z ociepleniem się klimatu jedna z nich wypływa na światło dzienne. I to dosłownie: spod topniejącego lądolodu wyłaniają się ogromne pokłady rtęci i jest ich niemal dwa razy więcej niż na całej reszcie naszego globu.

Lokalizacje miejsc pobranych rdzeni z wiecznej zmarzliny (czarne kółka) i miejsc z innych opublikowanych wcześniej badań (czerwone kółka).

Zespół badawczy z narodowej amerykańskiej służby geologicznej USGS pobrał i przebadał próbki lądolodu z Alaski. Na podstawie zebranego materiału wyciągnięto druzgocący wniosek: pod pokrywą lądolodu znajdują się 793 miliony kilogramów rtęci, która zalegała tam od epoki lodowcowej. Aż do teraz.

Raport ukazał się w czasopiśmie „Geophysical Research Letters”.

Lodowa fiolka

Zdaniem naukowców jeżeli lądolód stopnieje, konsekwencje będą więcej niż poważne. Co gorsza, proces ten postępuje – wystarczy przypomnieć potencjalnie niebezpieczny wirus, który wydostał się spod skorupy lodu, uśpiony w zwierzęcym truchle.

Intensywna i wieloletnia deforestacja na Syberii doprowadziła do stopnienia połaci lądolodu i, tym samym, do ogromnego zapadliska; w niektórych regionach Syberii ziemię upstrzyły liczne kratery i leje. Teraz natomiast do listy zagrożeń dołączyły groźne pokłady trującej rtęci.

– Problemu nie będzie, o ile wszystko pozostanie pod lodem, ale wiemy przecież, że temperatura na Ziemi się podnosi – stwierdził współautor publikacji hydrolog Paul Schuster. – I chociaż naszym celem nie było zbadanie tempa topnienia pokrywy lodowej, to jest to bezpośrednie zagrożenie, w wyniku którego rtęć może się wydostać. To czysta fizyka – dodał.

Naturalna i niebezpieczna

W naturze rtęć wnika w lądolód z atmosfery, a sam proces określa się migracją (obiegiem) rtęci w przyrodzie. Pod wpływem promieniowania słonecznego oraz przemian biochemicznych związki rtęci utleniają się, a następnie – już w formie jonów – opadają wraz z opadami atmosferycznymi.

Ogromną rolę w procesie wiązania się rtęci oraz przeobrażania jej form odgrywają mikroorganizmy – proces ten nazywamy metylacją rtęci. Zdaniem ekspertów służby geologicznej ogromne pokłady rtęci na szereg sposobów wniknęły do gleby przed epoką lodowcową, a następnie zamarzły.

Aby zmierzyć poziom rtęci w lądolodzie Schuster i jego zespół wydobyli próbki z trzynastu odwiertów w trzynastu różnych miejscach na Alasce w latach 2004-2012. Wyniki odwiertów przyrównano do ponad 11000 próbek z odwiertów, których nie przeprowadzono na obszarze lądolodu.

 

Zagrożony łańcuch pokarmowy

W opublikowanym artykule badacze nie ukrywają, że sprawa jest poważna. Pod lądolodem znajduje się prawie 800 milionów kilogramów wysoce szkodliwej rtęci, a to przeszło dziesięć razy więcej niż rtęć pochodzenia przemysłowego, którą człowiek zdołał wypuścić do środowiska przez ostatnie trzy dekady.Gdyby tak ogromna ilość rtęci wydostała się do wód całego świata, mikroorganizmy przemieniłyby ją w potężną neurotoksynę. Wystarczy przypomnieć sobie, jak niebezpieczne jest żywienie się rybami, w których organizmach odkłada się rtęć, by zrozumieć powagę sytuacji.

– Ten raport ma ogromne znaczenie w aspekcie społecznym czy w kwestii zdrowia publicznego – stwierdził Steve Sebestyen, naukowiec ze Służby Leśnej w Minnesocie. – Konsekwencje uwolnienia tej rtęci są potencjalnie ogromne i mają niesamowite przełożenie na organizmy żywe, na niemal cały łańcuch pokarmowy – dodał.

 

Polecane: