Z boliwijskich państwowych zakładów wydobywających i przetwarzających lit wyszła pierwsza partia metalu. Boliwia, która ma największe złoża litu na świecie, ma szansę stać się światowym potentatem dostarczającym materiał potrzebny wszystkim wytwórcom sprzętu elektronicznego – od Stanów Zjednoczonych po Chiny.

Lit pod ziemią to miliardy, które mają wyciągnąć Boliwię z ubóstwa

Boliwia to najsłabsza gospodarka Ameryki Południowej, ma jednak niewiarygodną możliwość poprawienia warunków życia obywateli, bo na terenie tego kraju spoczywają największe złoża litu na świecie.

Boliwia wytrzymała. Toyota przyszła z workiem pieniędzy

Prezydent Evo Morales już kilka lat temu zapowiedział, że odkrytych złóż nikomu nie sprzeda, ani nie wydzierżawi, bo żadna z międzynarodowych korporacji nie chciała wybudować w jego ojczyźnie fabryki. Szukał prawie dwa lata, ale postawił na swoim i w końcu znalazł kogoś, kto zainwestował w jego kraj.

Japońska Toyota stała się głównym partnerem rządu boliwijskiego i stworzyła pierwszą kopalnię, a zarazem zakład przemysłowy wstępnie obrabiający rudę litu.

 

Zakład jest jednak państwowy i większość zysków z wydobycia metalu potrzebnego do tworzenia baterii litowych trafi do budżetu boliwijskiego państwa. Toyota otrzymuje udział od zysków.

Lit na wagę złota

Lit to od kilku lat najbardziej pożądany przez producentów sprzętów elektronicznych komponent. Są wykorzystywane przy tworzeniu akumulatorów i baterii.  Baterie litowe są o połowę trwalsze od najpopularniejszych obecnie baterii alkalicznych. Dobrze też znoszą ekstremalne temperatury (od -40 do + 60 st. C) i w niektórych przypadkach mają nawet 15-letni okres przydatności do użytku.

Jako pierwszy na świecie litowe baterie wprowadził w cztery lata temu Energizer, a zaraz za nim Phillips.

 

Źródło: tvn24.pl

Polecane: