Po 51 latach uśpienia przypomniał o sobie chilijski wulkan Puyehue. Jego erupcję poprzedziły słabe wstrząsy sejsmiczne. Puyehue położony jest 900 kilometrów na południe od stolicy kraju, Santiago.

Słup popiołów, który unosi się nad kraterem, sięga dziesięciu kilometrów. Lokalne władze zdecydowały o ewakuacji ponad trzech tysięcy ludzi, mieszkających w pobliżu wulkanu, oraz o zamknięciu przejścia granicznego z Argentyną.

Wiejący w kierunku wschodnim wiatr spycha chmury pyłu wulkanicznego nad Argentynę. W położonym po drugiej stronie granicy kurorcie narciarskim San Carlos de Bariloche zamknięte zostało lotnisko. Niebo nad tym miastem jest ciemne, a ulice i budynki pokryła gruba warstwa pyłu.

 

Źródło: zetnews.pl /