Mieszkańcy Meksyku gorączkowo przygotowują się na nadejście potężnego sztormu, który zyskuje na sile, przeistaczając się powoli w huragan.

Od kilku dni trwają przygotowania obywateli Meksyku do nadciągającego sztormu Franklin, który – według wszelkich przewidywań – prawdopodobnie przeistoczy się w huragan. Według najnowszych prognoz, Franklin jest coraz lepiej zorganizowany, a jego wewnętrzne prądy konwekcyjne nabrały impetu.

 

Jeszcze sztorm czy już huragan?

Obserwacje z powietrza wykazują, że ciśnienie wewnętrzne Franklina spada, co zwiastuje, że huragan nabierze siły. Regularny pomiar z użyciem radarów sugeruje jednak, że cyklon wciąż nie całkiem się uformował. Wziąwszy pod uwagę warunki atmosferyczne i hydrologiczne, sztorm nabierze dodatkowej gwałtowności z chwilą, gdy pojawi się we wschodnim Meksyku.

Franklin najprawdopodobniej uderzy w wybrzeże Meksyku we środę wieczorem i potrwa aż do południa we czwartek. Nie sposób oszacować spodziewanej skali zniszczeń, jednak najpewniej będą one poważne.

Campeche pod wodą

Jeszcze w poniedziałek potężne ulewy poprzedzające właściwe nadejście sztormu nawiedziły Półwysep Jukatan, co doprowadziło między innymi do powodzi błyskawicznej w nabrzeżnym miasteczku Campeche. Wielu mieszkańców szukało ratunku na dachu domów i samochodów, a ulicami spływały strugi wody.

Ostrzeżenia przed huraganem ogłoszone przez rząd Meksyku obowiązują od Puerto de Veracruz do Cabo Rojo. Franklin nie zagraża Stanom Zjednoczonym.

Ponad rok temu wschodni Meksyk został nawiedzony przez sztorm Earl, który odebrał życie 81 osobom. Obecnie sezon huraganów właśnie się rozpoczął i – jak zazwyczaj – potrwa najpewniej do końca września. Z roku na rok okres ten się nieznacznie wydłuża.

 

Źródło: Reuters, www.express.co.uk, tvnmeteo

Polecane: