Po ponad 2-letniej podróży sonda OSIRIS-REx dotarła do planetoidy Bennu. Statek spędzi teraz blisko rok badając kosmiczną skałę, a następnie pobierze z niej próbki i wróci na Ziemię.

Sonda OSIRIS-REX (Origins, Spectral Interpretation, Resource Identification, Security-Regolith Explorer) znajduje się teraz w odległości mniejszej niż 20 kilometrów od Bennu. Obecnie nie orbituje wokół planetoidy, ale leci razem z nią. Manewr wejścia na orbitę nastąpi dopiero 31 grudnia.

OSIRIS-REx ma na pokładzie pięć instrumentów naukowych. Przez blisko rok zajmie się badaniami planetoidy. Dokładnie określi kształt i masę skały i wybierze dogodne miejsce do pobrania próbek. Razem z próbkami ma zameldować się na Ziemi we wrześniu 2023 roku.

– Bardzo ważne jest, abyśmy spędzili trochę czasu zbierając te dane i upewniając się, że założenia, które wprowadzimy sondzie podczas wejście na orbitę Bennu, są poprawne. Musimy zmniejszyć ryzyko do minimum – powiedział Heather Enos z University of Arizona, zastępca głównego naukowca misji OSIRIS-REx.

To będzie przełomowy moment. Żaden statek kosmiczny nie orbitował jeszcze wokół tak małego obiektu. Planetoida Bennu ma około 500 metrów średnicy i masę około 85 milionów ton. Badacze z NASA chcą wejść na orbitę niecałe dwa kilometry od powierzchni planetoidy.

– Zamierzamy ustanowić rekord dla najbliższej odległości, z jaką statek kosmiczny okrąża mały obiekt – powiedział Enos. – To nie będzie łatwe, dlatego musimy robić to metodycznie – dodał.

Sonda OSIRIS-REx została wystrzelona z Ziemi 8 września 2016 roku. Obecnie znajduje się wraz z planetoidą około 122 miliony kilometrów od Ziemi. Ale statek pokonał znacznie większy dystans. Nadłożył drogi korzystając z asysty grawitacyjnej, by uzyskać odpowiednią prędkość i dogonić Bennu.

NASA chce pobrać co najmniej 60 gramów próbek, ale badacze są przygotowani na ponad 2 kilogramy. Manewr pobranie próbek będzie wyglądał, jak „przybicie piątki”. Sonda zbliży się do Bennu w najdogodniejszym miejscu i wysięgnikiem dotknie skały. Ze specjalnej dyszy na końcu ramienia wypuści azot pod dużym ciśnieniem, który rozpyli znajdujący się na planetoidzie pył, po czym drobinki gruntu zostaną wessane na pokład sondy.

Manewr pobrania próbek ma się odbyć w lipcu 2020 roku. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, OSIRIS-REx opuści planetoidę Bennu w marcu 2021 roku, a próbka dotrze na Ziemię w specjalnej kapsule we wrześniu 2023 roku.

Bogata w węgiel asteroida może zawierać materiały organiczne, które mogą odpowiedzieć na najbardziej fundamentalne pytania, zwłaszcza, że obiekt ten ma ponad 4 miliardy lat, czyli pochodzi z czasów, kiedy nasz Układ Słoneczny dopiero się tworzył.

Planetoida Bennu została odkryta w 1999 roku. Jest zaliczana do tzw. grupy Apolla – to grupa obiektów krążących po orbitach przecinających ziemską orbitę. Obecnie znamy 8316 planetoid należących do tej grupy. Według obliczeń, w latach 2169-2199 Bennu ośmiokrotnie zbliży się do naszej planety.

W mediach już wielokrotnie można było zobaczyć nagłówki zwiastujące Armagedon i głoszące, że Bennu uderzy w Ziemię, jednak prawdopodobieństwo kolizji jest niewielkie. Choć kolizja z tak dużym obiektem zagrażałaby życiu na Ziemi. Planetoida wzięła swoją nazwę od świętego ptaka z mitologii egipskiej.

Sonda ma też za zadania przyglądnąć się obiektowi pod względem tzw. efektu Jarkowskiego. Polski badacz, Jan Jarkowski w 1888 zasugerował, że absorpcja i wypromieniowanie ciepła może zmienić trajektorię obiektu. W przypadku Bennu ma to ogromne znaczenie ze względu na przyszłe bliskie przeloty koło Ziemi. Trajektoria planetoidy odchyliła się o ok. 160 km, od kiedy została ona odkryta.

Dane zebrane przez OSIRIS-REx powinny również rzucić światło na potencjał zasobów plnatoid podobnych do Bennu. To może być interesujące dla przyszłych kosmicznych górników. Takie zasoby, jak chociażby lód wodny, będą miały ogromne znaczenie w ekspansji ludzkości po Układzie Słonecznym. Choć obecnie to brzmi jak science-fiction.

 

 

 

 

Źródło: NASASpace.com, DziennikNaukowy