Pojazd kosmiczny Dragon, który jako pierwszy statek należący do prywatnej firmy zacumował do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, ruszył w podróż powrotną na Ziemię. Według planu tuż przed godz. 18.00 naszego czasu powinien spaść w wody oceanu Spokojnego, skąd zostanie wyłowiony przez amerykańskich marines. Na ląd dotrze za dwa-trzy dni.

Statek Dragon przytrzymywany przez automatyczne ramię ISS

Kilka minut po godz. 10.00 naszego czasu statek został odcumowany, a po przeprowadzeniu wszystkich procedur, ok. 90 minut później, wystartował.

Marines czekają na wodowanie

Po opuszczeniu orbity przejdzie przez ziemską atmosferę i spadnie do Oceanu Spokojnego, około 900 km na południowy zachód od Los Angeles. Według planu ma to nastąpić  o godz. 17.44 naszego czasu.

Pojazd zostanie wyłowiony przez załogi statków amerykańskiej marynarki, czekających w pogotowiu. W ciągu dwóch-trzech dni Dragon dotrze do Los Angeles, a stamtąd zostanie przewieziony do siedziby SpaceX w McGregor w Teksasie. Tamtejsi specjaliści otworzą i przebadają kapsułę.

Przećwiczą szybkie dostarczenie

Właściciel i producent Dragona, firma SpaceX, ma podstawy, żeby liczyć, że wszystko pójdzie zgodnie z planem, po tym jak z sukcesem odzyskał kapsułę po próbnym locie na orbitę w grudniu 2010 r. – Wtedy nam się udało, ale to nadal wymagająca faza lotu – powiedział w środę o powrocie statku dyrektor misji John Couluris ze SpaceX.

Kolejny prywatny przewoźnik planuje testy

Pomyślna misja pojazdu należącego do SpaceX ma stanowić początek nowej ery w amerykańskich lotach kosmicznych – współpracy prywatnych przewoźników z państwowymi agencjami. Te ostatnie zostały bez własnego transportu na Międzynarodową Stację Kosmiczną po tym, jak zdecydowano o wycofaniu z użycia dotychczasowych promów kosmicznych. Na razie transport załóg i dostaw na ISS  zapewniają Rosjanie, ale każdy taki lot lot kosztuje 60 milionów dolarów.

Jeszcze w tym roku ma dojść do debiutu kolejnego kosmicznego frachtowca, zbudowanego przez konkurencyjną firmę Orbital Sciences Corp.

 

 

Źródło: Reuters, tvnmeteo.pl

Polecane: