Dziś nad naszymi głowami przeleci asteroida, która może stać się śmiertelnym zagrożeniem dla ludzkości. W najbliższej przyszłości nic złego z jej strony nam nie grozi, ale astronomowie nie są pewni, co się wydarzy w 2036 roku.

 

99942 Apophis, która w środę około godziny 23.00 naszego czasu przeleci w odległości 14,5 mln km od Ziemi, należy do asteroid z grupy Atena. To jedna z planetoid okołoziemskich, czyli takich, których okres obiegu Słońca jest krótszy od roku i które mają płaszczyznę orbity nieznacznie nachyloną do płaszczyzny orbity naszej planety.

Nastraszyła zaraz po odkryciu

Ma 270 metrów średnicy i imię po egipskim wężowym demonie ciemności i chaosu, postrzeganym jako przeciwnik Słońca (Re). Jest znana z tego, że cyklicznie przelatuje w pobliżu naszego globu, a tor jej lotu jest niepokojąco bliski.

Aphopisa odkryto w 2004 r. Asteroida szybko zyskała złą sławę, bo okazało się, że może stanowić śmiertelne zagrożenie dla naszej planety. Wyliczenia naukowców w roku jej odkrycia wykazywały dość wysokie prawdopodobieństwo jej zderzenia z Ziemią 13 kwietnia 2029 r. Najpierw szacowano je na 1:300, a w nieco późniejszych raportach na 1:45.

To były najbardziej niepokojące prognozy. Kolejne, dokładniejsze badania sprawiły jednak, że można było odetchnąć z ulgą: szanse na uderzenie Apophisa w tym terminie zmalały prawie do zera.

Katastrofa za 26 lat?

Wraz z uspokajającymi prognozami na kwiecień 2029 r. przyszły jednak nieco mniej optymistyczne przewidywania na rok 2036, kiedy to Apophis po raz kolejny zbliży się do Ziemi. W tym terminie prawdopodobieństwa kolizji nie można na razie całkowicie wykluczyć.

Co się stanie, jeśli do niej dojdzie? Naukowcy z amerykańskiej agencji kosmicznej NASA oszacowali, że uderzenie wygeneruje podmuch o równowartość ponad 500 megaton trotylu. Dla porównania, najpotężniejsza kiedykolwiek zdetonowana boba wodorowa, radziecka Car, miała siłę 57 megaton.

Niepewna przyszłość

Wielu naukowców uważa, że ryzyko zderzenia w cale nie jest duże. Jednak na razie nikt nie wie na pewno, ile dokładnie ono wynosi.

– Dokonując nowych pomiarów odległości asteroidy oraz prędkości jej linii widzenia, mamy nadzieję, że uda nam się zmniejszyć niepewność związaną z orbitą obiektu oraz wydłużyć okres, w którym uda nam się obliczyć jej ruch w przyszłości – mówi Lance Benner z NASA.

I dodaje: – Jest nadzieja, że nowe pomiary pokażą, że orbita znajduje się w punkcie, który pozwoli całkowicie wyeliminować ryzyko uderzenia.Teleskopy wymierzone w nieboWłaśnie dlatego Apophis jest bacznie monitorowany przez astronomów. Środowy przelot planetoidy będzie okazją do dokładnej obserwacji i pomiarów za pomocą różnych narzędzi – teleskopów optycznych, radioteleskopów czy pracującego w podczerwieni Kosmicznego Obserwatorium Hershela.

Naukowcom szczególnie zależy na ustaleniu dwóch głównych kwestii – masy Apophisa i jego obrotu. Obie wpływają na jego orbitę i bez dokładnych danych nie można wykonać precyzyjnych obliczeń dotyczących ewentualnej kolizji z Ziemią.

Za 16 lat blisko jak satelity

Okazją do jeszcze dokładniejszych obserwacji planetoidy będzie jej bliski przelot za 17 lat. 13 kwietnia 2029 r. Apophis znajdzie się zaledwie 30 tys. km nad naszymi głowami, czyli takiej, w jakiej znajdują się obecnie satelity komunikacyjne. To mniej niż jedna dziesiąta dystansu między Ziemią a Księżycem.

Planetoida pojawi się wtedy jako umiarkowanie jasny obiekt widoczny nad środkowym Atlantykiem.

Źródło: NASA, Guardian, dailymail.co.uk, tm

Polecane: