Ostra zima nawiedziła kraje Ameryki Południowej. Termometry pokazują minus 20 stopni i sypie śnieg. W górskich wioskach z powodu wychłodzenia zmarło kilkadziesiąt osób. Lokalne władze mówią, że taka zima zdarza się raz na 10 lat.

Wyjątkowe chłody panują w Boliwii, Paragwaju, południowej Brazylii i północnej Argentynie.

Średnia temperatura oscyluje tam od kilkunastu dni na poziomie przeszło 5 stopni poniżej normy wieloletniej.

W rzeczywistości oznacza to, że panują nawet 20-stopniowe mrozy, które paraliżują normalne życie tysięcy mieszkańców górskich wiosek.

Najtrudniejsza sytuacja panuje w Boliwii, gdzie na stokach Andów mróz i częste śnieżyce odcięły ludzi od świata. Nikt nie może liczyć na dostawy świeżej żywności i wody pitnej.

Ludzie chorują na zapalenie płuc i grypę, które szerzą się błyskawicznie. Epidemię trudno będzie powstrzymać, ponieważ domy nie są ogrzewane z powodu braku węgla.

Zapasy skończyły się wyjątkowo wcześnie, bo konieczność zapewnienia ciepła w domach wzięła górę nad rozsądkiem planowania równomiernego zużycia przez całą zimę.

Z ostatnich danych źródeł medycznych wynika, że śmiertelnych odmrożeniom uległo 35 osób, głównie dzieci i osób starszych.

Lodowato zrobiło się jednak nie tylko w górach, lecz również na wyżynach i nizinach. Temperatura miejscami spada do minus 5 stopni, co jest zjawiskiem niespotykanym.

Mieszkańcy nie są przygotowani na taką anomalię. Prognozy wskazują na utrzymywanie się chłodów jeszcze przez tydzień, następnie zacznie się stopniowo ocieplać.

Mimo to nadal znaczna część powierzchni Ameryki Południowej będzie chłodniejsza niż zwykle o tej porze roku. Przyczyną anomalii jest częstszy i intensywniejszy niż zazwyczaj napływ powietrza znad Antarktyki.

 

Źródło: twojapogoda.pl

 

Polecane: