To będzie dramatyczny weekend nie tylko dla mieszkańców wschodniego wybrzeża USA, gdzie uderza huragan Irene, lecz również na milionów ludzi zamieszkujących Filipiny i Tajwan. Tam właśnie przechodzi tajfun najwyższej możliwej kategorii. Dla meteorologów oznacza to pogodowy armagedon.

Tak silnego tajfunu w gęsto zaludnionym obszarze wschodniej Azji nie było od dawna. Na dodatek tajfun imieniem Nanmadol przybrał na sile tak szybko, że zaskoczył samych meteorologów.

Z niepozornego cyklonu w ciągu zaledwie 24 godzin przeobraził się w tajfun czwartej kategorii, a dzisiaj osiągnął ostatnią w skali siły tego typu zjawisk, piątą kategorię.

Oznacza to, że stała prędkość wiatru przekracza 250 kilometrów na godzinę, a pojedyncze porywy nawet 305 km/h.

Ciśnienie w oku tajfunu, które znajduje się nieco na wschód od wybrzeży filipińskiej wyspy Luzon, spadło do 920 hPa. Chmury burzowe składające się na tajfun przysłaniają niebo nad całą wyspą.

Przynoszą one wyładowania atmosferyczne i ulewne deszcze. Powodzie i obsunięcia ziemi na dużą skalę są niestety nieuniknione.

Do wybrzeży docierają fale sztormowe osiągające wysokość kilku metrów, miejscami powyżej 10 metrów. Na Filipinach całkowicie wstrzymano żeglugę morską.

Pozamykano porty i zakazano rybakom wypływania na połowy. Opuszczenie portu to niemal pewna śmierć. Nie wszyscy rybacy zdążyli wrócić z połowów, zanim tajfun błyskawicznie przybrał na sile. Lokalne media informują o co najmniej kilku zaginionych łodziach.

Z powodu ekstremalnych warunków pogodowych nie ma mowy o przeprowadzeniu akcji poszukiwawczej. Tajfun daje się obecnie we znaki 30 milionom mieszkańców na wyspie Luzon.

Jutro oko tajfunu Nanmadol znajdzie się nad wyspami Batanes i Babuyan. W niedzielę (28.08) żywioł będzie wędrować nieco na wschód od Tajwanu i zacznie powoli słabnąć do czwartej kategorii. Przynajmniej do połowy przyszłego tygodnia nie opuści rejonu Tajwanu.

To właśnie jego niezwykle powolna wędrówka i olbrzymia intensywność mogą doprowadzić do kataklizmu na dużą skalę, najpierw na północy Filipin, a następnie na Tajwanie.

W ciągu kilkudziesięciu godzin może tam spaść nawet ponad tysiąc litrów wody na metr kwadratowy ziemi, co grozi masowymi powodziami i obsunięciami ziemi.

Nanmadol jest znacznie silniejszy od huraganu Irene, który przechodzi nad wschodnim wybrzeżem USA. W dodatku dotyka ubogie regiony, gdzie ludność w ogóle nie jest przygotowana na tak potężny żywioł, a w wielu przypadkach nawet się go nie spodziewa.

 

Źródło: twojapogoda.pl

Polecane: