Wulkan Agung na Bali od dwóch miesięcy niepokoi mieszkańców, jednak badacze dopiero od niedawna przyznają, że sytuacja może się znacznie pogorszyć. Wulkanolog Janine Krippner tłumaczy, jak zrozumieć „humory” wulkanu przed wybuchem.

Przez ostatnie dwa miesiące aktywność sejsmiczna wulkanu Agung znacznie się wzmogła. Na podstawie jego zdjęć większość badaczy zgodnie stwierdziła, że jest on na krawędzi erupcji. To jednak nie wszystko: naukowcy są w stanie domyślić się również, jakie procesy w nim zachodzą.

To, co dzieje się wewnątrz wulkanu, wyjaśniła reporterom BBC wulkanolog Janine Krippner. Prześledźmy wraz z nią cykl życia wulkanu, by dowiedzieć się, jak przewidzieć najgorsze.

Faza pierwsza: niewinne obłoczki

Jeszcze dwa miesiące temu nie sposób było orzec, że zbliża się erupcja wulkanu. Na pierwszy rzut oka wszystko było w jak najlepszym porządku, jednak aktywność sejsmiczna nieznacznie wzrosła, a nad kraterem zawisły nieśmiałe wstęgi dymu.

Krippner stwierdziła, że przyczyną tego stanu rzeczy była parująca gwałtownie wewnątrz krateru woda, którą miesiącami nasiąkała chłonna mieszanina popiołów i zastygłej lawy. W miarę jak temperatura się podnosiła, krater „wyrzucał” z siebie języki niepozornych, białych obłoczków. Nie zaniepokoiło to jednak badaczy, gdyż nie przesądzało o ewentualnej erupcji.

Faza druga: chmury popiołu

Drugim etapem, który tym razem wystraszył zarówno naukowców, jak i mieszkańców otaczających wulkan wiosek, były wyziewy gęstego popiołu i pary, które we wtorek 21 listopada zaczęły wydobywać się z krateru. Erupcja spowodowana ogromnym ciśnieniem pary wodnej, które pojawia się przy zetknięciu wody z gorącą magmą – tzw. erupcja freatyczna – była pierwszą erupcją wulkanu Agung od 50 lat.

Magma wewnątrz wulkanu przybrała, zamieniając wodę w parę wodną i rozsadzając zagradzające jej drogę skały. Jeżeli na tym etapie wulkan wyrzuca w powietrze odłamki skał i szkła albo słup dymu wznosi się pionowo mimo wiatru, oznacza to, że ciśnienie wewnątrz wulkanu jest bardzo wysokie.

Faza trzecia: poświata przed pożogą

Krippner zauważyła, że w przypadku wulkanów takich jak Agung, magma jest w stanie pokonać 5, a nawet 15 kilometrów, byleby wydostać się na powierzchnię.

Jeżeli nocą z krateru wydobywa się złowieszcza, pomarańczowa poświata, oznacza to, że rozpalona magma odbija się w kłębach gęstego dymu – zły omen dla okolicznych miejscowości. Oznacza to, że poziom magmy niebezpiecznie zbliżył się do wylotu wulkanu i już niebawem wulkan może wybuchnąć, a lawa spełznie ze stoków i pochłonie wszystko na swej drodze.

 

Podwójne niebezpieczeństwo

To jednak nie wszystko, co towarzyszy wybuchowi wulkanu. Są jeszcze przynajmniej dwie oznaki tego, że wulkan jest znacznie groźniejszy, niż może się wydawać.

Jeżeli z wulkanu wydobywa się dwubarwny dym – jasny i ciemny – może oznaczać to, że wulkan ma aż dwa kominy. Odcień pomarańczu i różu za dnia to z kolei nic więcej, jak promienie słoneczne odbijające się za dnia od kolumny dymu.

Zboczami wulkanu mogą też spłynąć niebezpieczne lahary – spływy popiołowe, gwałtowne lawiny błotne, które pojawiają się, gdy gorące popioły wulkanicznej spływają z wodą opadową, roztopioną czapą lodową lub wodą z jeziora kalderowego. Jeżeli do nich dochodzi, oznacza to, że wulkan produkuje bardzo wiele popiołu.

 

Źródło: Reuters, Guardian, BBC, tvn24

Polecane: