Nawet kilkadziesiąt samolotów pasażerskich lecących nad Europą znikało w ostatnich dniach z pola widzenia radarów. Jak twierdzą przedstawiciele służb austriackich i słowackich, wszystkiemu mają być winne ćwiczenia wojsk NATO, które trenowały korzystanie ze sprzętu do walki elektronicznej.

flickr.com

flickr.com

Do problemów miało dochodzić pomiędzy piątym a dziesiątym czerwca nad Austrią, Czechami, Niemcami i Słowacją. Nie wiadomo, ile dokładnie samolotów zniknęło z radarów, ale łącznie miało to być około 50.

 

Chwilowe zaciemnienie

Jak twierdzą przedstawiciele służb zajmujących się kontrolą przestrzeni powietrznej nad tymi krajami, problemy ze śledzeniem samolotów nie stanowiły dużego zagrożenia dla bezpieczeństwa. Wszystkie były na dużym pułapie, była z nimi łączność radiowa i były widoczne na radarach wojskowych.

 

Z niewyjaśnionych powodów zniknęły jednak na chwilę, trwającą od kilkunastu sekund do kilku minut, z cywilnych radarów wtórnych. To takie, które nie wykrywają samolotów przy pomocy odbitych od nich fal radiowych, jak tradycyjne, tzw. pierwotne, radary wojskowe. Te wtórne wysyłają w przestrzeń sygnał zapytania, na które odpowiadają specjalne transpondery w samolotach podając niezbędne dane na temat swojej pozycji.

– Zniknięcie samolotów z ekranów radarów jest powiązane z zaplanowanym ćwiczeniami wojskowymi, które miały miejsce w różnych częściach Europy. Ich celem było blokowanie łączności radiowej – stwierdził przedstawiciel służb słowackich, cytowany przez agencję Reutera. Media austriackie wprost wskazały na NATO.

Przedstawiciel Sojuszu przyznał, że owszem prowadzono pewne ćwiczenia, ale trwały one od drugiego do szóstego czerwca nad Węgrami. W ich trakcie testowano „zakłócanie o małej mocy i w wymiarze lokalnym”. Jak twierdzi NATO, nie mogło to spowodować problemów opisywanych przez agencje kontroli przestrzeni powietrznej.

Polecane: