Fioletowy obłok nad Marsem dostrzegli naukowcy na wrześniowych zdjęciach satelitarnych. Zjawisko przypomina ziemską zorzę polarną, która na naszej planecie najczęściej pojawia się w okolicach biegunów.

Ultrafioletowy obraz zorzy polarnej na Marsie

Fioletowy obłok został dostrzeżony przez sondę Curiosity Rover, która jest autonomicznym, zautomatyzowanym laboratorium naukowo-badawczym. Instrument został wysłany w ramach programu Mars Science Laboratory. Naukowcy chcieli zbadać, czy na Czerwonej Planecie istniało życie.

Sonda, która dotarła na powierzchnię planety, wyposażona jest w Detektor Wykrywania Promieniowania (RAD). Ten niewielki instrument, wielkości tostera, wykrywa promieniowanie gamma, bezpośrednie promieniowanie z kosmosu, a także wtórne – wytwarzane przez oddziaływanie promieniowania kosmicznego z atmosferą Marsa oraz skałami powierzchniowymi i glebami. Badania prowadzone za pomocą sondy mają pomóc w szukaniu odpowiedzi na pytania dotyczące przeszłości planety, a szczególnie sposobu, w jaki utraciła część atmosfery.

Według naukowców, do utworzenia się fioletowego obłoku przyczyniła się silna burza słoneczna, która wystąpiła 11 września.

Zorze polarne widziane ostatnio na Marsie były o około 25 razy jaśniejsze niż, te które obserwowano dotychczas.

Sonda badawcza Curiosity Rover na Marsie (NASA)

Zorza polarna została uchwycona również przez sondę kosmiczną MAVEN (ang. Mars Atmosphere and Volatile EvolutioN), która miała za zadanie prowadzić badania atmosfery, klimatu i pogody na Czerwonej Planecie.

Sonada MAVEN bada Marsa z poziomu orbity (NASA’s Goddard Space Flight Center)

Dwie misje, podwójne korzyści

Dzięki prowadzeniu dwóch misji badacze mogą pozyskać wiele interesujących danych z dwóch poziomów. Sonda kosmiczna MAVEN pracuje bowiem z poziomu orbity, natomiast Curiosity – na powierzchni Marsa.

– Misje naukowe zorganizowane przez NASA są teraz w odpowiednim miejscu w przestrzeni kosmicznej, aby wykryć aktywność słoneczną i zbadać skutki takich właśnie zjawisk na Marsie. Do tej pory nie było takiej możliwości – tłumaczy Elsayed Talaat, naukowiec z programu MAVEN.

– Teraz jesteśmy w stanie lepiej zrozumieć genezę burz słonecznych oraz to, w jaki sposób wpływają na środowisko Czerwonej Planety, począwszy od jej atmosfery aż do powierzchni – dodaje inny badacz, Don Hassler.

Komputerowo wygenerowane zdjęcie części Marsa (NASA)

 

Co z tym Marsem?

Mars ma inne pole magnetyczne niż Ziemia, dlatego też zorze polarne mogą tworzyć się na całej planecie.

Podczas wyjątkowo intensywnej burzy 11 września cząstki Słońca odbiły się w całej atmosferze Marsa, która emituje światło UV. Ta sprawiło, że światło było dużo jaśniejsze.

Jak poinformowali naukowcy, wysoki wskaźnik promieniowania po burzy trwał dłużej niż dwa dni.

”Starożytna ściana” na Marsie (fot. NASA)

Aby chronić astronautów

Dzięki kolejnym obserwacjom astronomowie wspomagają przygotowania do planowanych misji załogowych. Jako, że Mars nie ma tak silnego pola magnetycznego jak Ziemia, gdyby w czasie pobytu astronautów na Czerwonej Planecie doszło do burzy słonecznej, nie mieliby oni żadnej ochrony.

– Aby chronić w przyszłości naszych astronautów na Marsie, musimy nadzorować pogodę w kosmosie i dostarczać tego rodzaju informacji – wyjaśnił Hassler.

 

Źródło: NASA, tvn24

 

Słońce – Kolejny wyjątkowo silny rozbłysk, klasa X8.2, na szczęście na zachodzie