Jeden policjant zginął, a sześciu innych zostało rannych w strzelaninie, do której doszło w środę w mieście Florence w Południowej Karolinie – poinformowały lokalne władze. Napastnik z własnego domu otworzył intensywny ogień do funkcjonariuszy, którzy chcieli dokonać u niego przeszukania.

Szeryf hrabstwa Florence Kenney Boone poinformował, że rannych w strzelaninie zostało łącznie siedmiu funkcjonariuszy – jego trzech zastępców oraz czterech policjantów z miasta Florence. Jeden z rannych zmarł. Stan pozostałych sześciu nie jest znany. Jak podaje Reuters, przedstawiciele władz przyznają, że przynajmniej część z nich jest w stanie ciężkim.

Strzały we wszystkich kierunkach

Boone na konferencji prasowej powiedział, że jego funkcjonariusze znaleźli się pod ostrzałem, gdy próbowali wyegzekwować nakaz przeszukania jednego z domów w Vintage Place na obrzeżach Florence.

Z domu nagle otwarty został ogień. Intensywny ostrzał miał trwać przez dłuższy czas. Na miejsce wezwane zostały posiłki i transportery opancerzone. Napastnika udało się zatrzymać dopiero po dwóch godzinach oblężenia.

– Pociski leciały we wszystkich kierunkach – powiedział Boone. – Pozycja, którą zajął podejrzany, dawała mu widoczność na kilkaset metrów, miał więc przewagę – przyznał.

Jak poinformowano, w oblężonym budynku znajdowała się również niesprecyzowana liczba dzieci. Żadne z nich nie odniosło jednak obrażeń podczas strzelaniny.

 

Trump myślami we Florence

„Moje myśli i modlitwy kierują się dziś w stronę biura szeryfa hrabstwa Florence i tamtejszej policji” – napisał na Twitterze prezydent USA Donald Trump „Jesteśmy zawsze wdzięczni za to, co robią nasze organy ścigania” – dodał.

Florence to niewielkie miasto na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych, zamieszkałe przez 38 tysięcy ludzi. Znajduje się w północno-wschodniej Karolinie Południowej, przez którą niedawno przeszedł niszczycielski huragan o nazwie Florence.

 

 

 

Źródło: PAP, Reuters, tvn24