Czy jest możliwe, aby w Układzie Słonecznym istniała planeta aż czterokrotnie większa od Jowisza, o której do tej pory nie wiedzieliśmy? Jak się okazuje – owszem. Tą sensacyjną wieść dostarczył teleskop kosmiczny WISE i choć czeka ona jeszcze na oficjalne potwierdzenie, to jest bardzo prawdopodobne, że Układ Słoneczny powiększy się o Tyche.

Jakim cudem nie zauważono dotąd takiego giganta? Odpowiedź jest prosta – znajduje się on na peryferiach naszego systemu planetarnego, w obłoku Oorta. Obłok ten ma składać się z mnóstwa kosmicznego śmiecia, jak planetoidy, bryły lodu i zestalonych gazów czy też planetoidy i być pozostałością po formowaniu się Układu Słonecznego. Profesor Daniel Whitmire z University of Louisiana przewiduje, że gazowy gigant – nazwany roboczo Tyche (zgodnie z tradycją na cześć greckiego bóstwa) – składa się głównie z helu i wodoru. Mogą go otaczać pierścienie mniejszych ciał niebieskich, a także księżyc bądź księżyce.

Co jednak dość intrygujące to fakt, że Tyche ma odpowiadać za wyrzucanie komet w kierunku Ziemi. Jako że hipotetyczny glob ma znajdować się aż 15 000 razy dalej od Słońca niż Ziemia i 375 razy dalej niż Pluton, ciężko to na razie potwierdzić. Zauważmy jednak, że koncepcja istnienia jeszcze jednej planety w naszym systemie była rozważana od dawna. Pojawiły się nawet spekulacje, że Tyche to słynne Nibru lub też Nemezis. Inne hipotezy twierdzą, że gazowy gigant przybył do nas z innego systemu planetarnego.

Pomijając spekulacje – dlaczego Tyche ma mieć coś wspólnego z kometami, które przecinają nasz nieboskłon? W obłoku Oorta znajduje się niezliczona brył lodu. Są one wybijane ze swych orbit przez oddziaływania grawitacyjne gwiazd, zaś gdy przechodzą przez strefę oddziaływania Tyche, zmienia ona kierunek ich dryfowania, kierując ku Ziemi. Można powiedzieć z przymrużeniem oka, że komety są „pociskami”, a hipotetyczna planeta miałaby być „celownikiem”. Cel? Nasz glob oczywiście.

Jednak nie popadajmy w panikę. Powyższa teoria – choć jest uroczo sensacyjna – ma dość wątpliwe podstawy. Nie zauważono jak dotąd, aby komety były wypychane z wewnętrznej części obłoku Oorta, co powinno mieć miejsce. Ponadto sam Obłok zostałby sporo „wyczyszczony” w tym miejscu przez grawitację Tyche.

Oficjalne informacje na temat tego, co wypatrzył WISE, poznamy w kwietniu tego roku. Ich weryfikacja może zająć nawet dwa lata, więc musimy uzbroić się w cierpliwość. Jeżeli potwierdzi się istnienie Tyche, zostanie na nią skierowana większość teleskopów i dopiero wówczas Międzynarodowa Unia Astronomiczna zadecyduje o oficjalnej nazwie nowego członka naszej lokalnej rodzinki.

Źródło:
gadzetomania.pl