Prąd Zatokowy, inaczej nazywany Golfsztromem, jest jednym z najważniejszych systemów transportujących ciepło na Ziemi. Zapewnia on łagodny klimat w północno-zachodniej Europie. Naukowcy mają dowody na to, że w ostatnich dziesięcioleciach Golfsztrom jest słabszy niż w ostatnim stuleciu, a nawet tysiącleciu.

Golfsztrom

Prąd Zatokowy, inaczej zwany Golfsztromem, słabnie. Jest to podpowierzchniowy prąd morski, który transportuje ciepłe wody na północnym Atlantyku. Część ciepłej wody dostaje się do prądu Północnoatlantyckiego i zostaje przetransportowana w okolice Europy. Woda oddaje ciepło atmosferze, a co za tym idzie, ogrzewa powietrze nad Europą.

– Wyraźnie widać, że jeden specyficzny rejon na północnym Atlantyku ochłodził się podczas ostatnich stu lat, podczas gdy reszta świata się nagrzewa – mówi Stefan Rahmstorf z Potsdam Institute of Climate Impact Research, główny autor badań, które zostały opublikowane na łamach „Nature Climate Change”.

 

Golfsztrom szybciej słabnie niż prognozowano

Ochłodzenie wody na północnym Atlantyku postępuje szybciej, niż przewidywały to komputerowe symulacje klimatu.

– Modele klimatyczne źle ukazują zmiany, z jakimi mamy do czynienia. Nie potrafią one oszacować ilości topniejącego lodu, poza tym według nich cyrkulacja jest zbyt stabilna – mówi Micheal Mann z Stanowego Uniwersytetu Pensylwania w Stanach Zjedoczonych. – To jest kolejny przykład,  który pokazuje, że modele klimatyczne są pod pewnymi względami niedoskonałe w porównaniu do obserwacji – dodaje.

 

Cyrkulacja termohalinowa

Poprzednie badania wykazały, że winą za taką sytuację można obarczać spowolnienie tzw. cyrkulacji termohalinowej, zwanej również południkową cyrkulacją wymienną. Jest to globalna cyrkulacja wód, spowodowana różnicami gęstości.

– Teraz mamy mocne dowody na to, że globalny przenośnik (Golsztrom – przyp. red.) faktycznie osłabł w ostatnich stu latach, szczególnie od 1970 roku – dodaje Rahmstorf.

Cyrkulacja termohalinowa napędzana jest różnicami gęstości wód oceanu. Od południa napływa cieplejsza, a więc i lżejsza woda, która płynie na północ. Tam ochładza się, staje się cięższa i opada do głębszych warstw oceanu, po czym płynie na południe.

 

Woda z lodowca zakłóca cyrkulację

Niewykluczone, że stopniowe, ale przyspieszone topnienie grenlandzkiego lądolodu, jest główną przyczyną osłabienia cyrkulacji wody w północnym Atlantyku. Zdaniem ekspertów dalsze osłabienie Golfsztromu może wywierać wpływ na ekosystemy morskie. Może również wpłynąć na wysokość poziomu morza, a także na pogodę w Stanach Zjednoczonych i w Europie.

– Teraz woda pochodząca z topniejącego lodu Grenlandii prawdopodobnie zakłóca cyrkulację – powiedział Jason Box ze Geological Survey of Denmark and Greenland, agencji naukowo-badawczej zajmującej się biologią, geografią, hydrologią i geologią.

Słodka woda rozcieńcza wodę oceaniczną. Mniej słona woda ma mniejszą gęstość i w związku z tym nie opada tak szybko na dno.

– Roztapianie się pokrywy lodowej Grenlandii, spowalnia cyrkulację termohalinową na Atlantyku. Efekt ten zwiększy się, jeśli temperatura powietrza wzrośnie – wyjaśnia Box.

 

Zrobi się cieplej

Ochłodzenie się wody w Północnym Atlantyku może nieznacznie zmniejszyć wzrost temperatury na kontynentach. Naukowcy uspokajają jednak, że nie czeka nas nowa epoka lodowcowa. Prawdą jest jednak, że duże, stopniowe zmiany w cyrkulacji Atlantyku mogą mieć poważne skutki.

– Jeśli dalej będzie trwało spowolnienie cyrkulacji Atlantyku, to może znacząco oddziaływać na klimat – powiedział Rahmstorf. – Niepokojące zmiany temperatury wody mogą mieć negatywny wpływ na ekosystem oceanu, a co za tym idzie na rybołówstwo. Spowolnienie cyrkulacji może również przyczynić sie do regionalnego wzrostu poziomu wód w takich miejscach jak Nowy Jork i Boston. Te zmiany mogą również wpłynąć na pogodę w Ameryce Północnej oraz w Europie – dodaje.

 

Ryzyko jest duże

Jeżeli cyrkulacja wody w Atlantyku spowolni, może się to okazać krytyczne dla naszej planety. Międzynarodowy Zespół do spraw Zmian Klimatu szacuje, że szanse wynoszą jeden do dziesięciu, że wydarzy się to w tym wieku. Wielu naukowców ocenia jednak, że ryzyko jest większe.

Polecane: