Zaczyna się od ugryzienia afrykańskiego komara lub kontaktu z zakażonym zwierzęciem, np. małpą, a kończy nawet na chronicznym bólu mięśni, stawów i kości. W Ameryce Południowej w ciągu kilku miesięcy doszło do epidemii choroby spowodowanej przez wirus czikungunia. Opinia publiczna w Ameryce Północnej i USA mogłaby się o nim dowiedzieć za pół roku lub rok, gdyby nie to, że jego ofiarą padła właśnie Lindsay Lohan.

Komar Aedes aegypti

Od czerwca do grudnia ub. roku zakażonych czikungunią zostało już ponad milion osób w Ameryce Łacińskiej. W jaki sposób epidemia, której najwyraźniej nie ma na razie końca, dotarła na zachodnią półkulę, a za sprawą jednego zbłąkanego komara nawet do Hollywood?

Wirus przenoszony przez komary

Wirus czikungunia został po raz pierwszy opisany w Tanzanii w 1952 roku. Nazwa pochodzi z języka jednego z miejscowych ludów i oznacza w przybliżeniu „to, co wygina”.

Wirus przenoszony przez jeden rodzaj komara – Aedes albopictus mosquito (zdj. poniżej) – powoduje zapalenie kości, stawów i mięśni przekształcające się często w chroniczną, trwającą przez lata chorobę tych tkanek. Ból im towarzyszący bywa trudny do zniesienia.

Globalizacja, jaka popchnęła firmy i handlarzy z krajów rozwiniętych do przenoszenia produkcji do krajów trzeciego świata, doprowadziła do rozprzestrzenienia się wirusa po wszystkich kontynentach (z wyjątkiem Antarktydy).

Od lat 60. jego przypadki notowano już w Chinach i Azji Południowo-Wschodniej, ale dopiero w XXI wieku czikungunia zaczął podróżować na wielką skalę.

W 2007 r. wirus zawitał do Europy. Tam stwierdzono jeden przypadek zakażenia u kobiety we włoskim Rimini. Potem kilka przypadków stwierdzono też w Hiszpanii w 2010 roku.

Przypadki zakażenia pojawiały się jednak głównie w krajach leżących w basenie Oceanu Indyjskiego. To zmieniło się w ubiegłym roku.

Epidemia w Ameryce Łacińskiej

Pojedyncze przypadki zakażenia w Ameryce Południowej zanotowano jeszcze w grudniu 2013 r., a na początku stycznia 2014 r. było ich ponad 700. W ciągu kolejnych czterech miesięcy fala zachorowań ruszyła z Gujany Francuskiej, Gujany i Surinamu na Karaiby.

Na początku maja było to już ponad 44 tys. przypadków, w czerwcu 188 tys., w lipcu 350 tys., w sierpniu 570 tys., a dane z 21 grudnia ub. roku (sprzed miesiąca) mówiły o 933 tys. zachorowań.
16 stycznia Panamerykańska Organizacja Zdrowia (PAHO) podała, że w całej Ameryce Łacińskiej stwierdzono już ponad 1,1 mln przypadków zakażenia wirusem czikungunia.

Wirus dotarł też już do Ameryki Północnej. Zakażonych nim jest ponad 2,3 tys. Amerykanów oraz co najmniej 87 Kanadyjczyków. Wśród wszystkich tych Amerykanów jest Lindsay Lohan.

 

Lindsay Lohan - WikiPedia

Lindsay Lohan – WikiPedia

Lindsay Lohan rozpoczęła karierę wirusa

Lohan – według doniesień amerykańskich mediów – została ugryziona przez komara. Jak komar przywędrował z „jądra ciemności” do Hollywood?

Magazyn „Forbes” pisze, że w banalny sposób: albo w oponie, albo w doniczce. Oba towary, czyli wyroby przemysłu wulkanizacyjnego oraz afrykańska roślinność trafiają do obu Ameryk regularnie i od lat. Produkcja opon w krajach środkowej Afryki dla przemysłu motoryzacyjnego za oceanem jest też najwyraźniej na tyle duża, że Atlantyk mogła pokonać wystarczająca liczba owadów, by rozpocząć prawdziwą epidemię.

 

Jak wygląda choroba?

Początki zakażenia przypominają pierwsze symptomy grypy, potem jednak – po około tygodniu – gorączka się stabilizuje, nie opuszcza chorego, a wirus wkrótce (nie zawsze) zajmuje mięśnie, stawy i kości powodując nierzadko ciężki ból.

Nie ma szczepionki chroniącej przez wirusem czikungunia. Jedyną znaną metodą zapobiegania zarażeniu się nim jest unikanie ugryzień komarów. Zwłaszcza w Afryce.

Polecane: