W USA, Australii i prawdopodobnie w Europie pojawił się nowy narkotyk o nazwie flakka. Liczne doniesienia mówią, że rozprzestrzenia się m.in. na Florydzie, w Ohio i Teksasie. Nowy dopalacz nazywany jest tam „żwirem”, ponieważ wyglądem przypomina kolorowy żwir służący do wysypywania dna akwarium.

Flakka - niebezpieczny, syntetyczny narkotyk. wyglądem przypominający żwirek

Flakka – niebezpieczny, syntetyczny narkotyk. wyglądem przypominający żwirek

Zażywanie tego narkotyku, który może być wciągany nosem, palony, wstrzykiwany dożylnie lub połykany, wiąże się z poważnymi, a bywa, że śmiertelnie groźnymi zachowaniami:

– na początku tego tygodnia policja aresztowała mężczyznę będącego pod wpływem flakki, który biegł nago po skrzyżowaniu i uciekał przed wyimaginowanymi ludźmi, mającymi go ścigać

– w lutym kamera nagrała mężczyznę pod wpływem flakki, który próbował kopniakami rozbić szklane drzwi posterunku policji w Fort Lauderdale na Florydzie

– w marcu mężczyzna po zażyciu flakki miał się nadziać na metalowe ogrodzenie.

Skojarzenie takiego zachowania z tym, o czym donosiły gazety na pierwszych stronach kilka lat temu, wraz z pojawieniem się innych dopalaczy, zwanych „solami do kąpieli”, nie jest przypadkiem. Obie substancje są ze sobą blisko związane.

Nowy narkotyk flakka, pokazany przez policję w Broward

Nowy narkotyk flakka, pokazany przez policję w Broward

 

Z czego robi się flakkę?

Flakka jest robiona ze związku o nazwie alfa-PVP, chemicznego kuzyna katynonu, podobnego do amfetaminy narkotyku, obecnego w „solach do kąpieli”.

A teraz najgorsze: choć aktywny składnik „soli do kąpieli” został oficjalnie zakazany w 2011 r., jego nowsza pochodna, alfa-PVP, nie trafiła na listę substancji zakazanych. To znaczy, że jest legalna w każdym miejscu, które samodzielnie nie wprowadzi zakazu.

 

Jak to działa

Podobnie jak katynon, alfa-PVP jest rodzajem substancji pobudzającej, potocznie zwanej „upperem”. Uppery kojarzą się z poczuciem euforii, podwyższonej czujności i bezsenności oraz wzmożonej aktywności ruchowej. Wszystkie te objawy są podobne do tych, które występują u ludzi po zażyciu innych narkotyków, np. amfetaminy lub kokainy.

Ponieważ flakka jest stosunkowo nowa, naukowcy nie są pewni, jak dokładnie działa na mózg ani jak bardzo jest uzależniająca.

Na razie mogą się jedynie domyślać, obserwując działanie jej chemicznych kuzynów, np. kokainy i amfetaminy. Te narkotyki wywołują nagłe podwyższenie poziomu dwóch związków chemicznych: odpowiedzialnej za dobre samopoczucie dopaminy (wywołującej poczucie euforii) i norepinefryny, która przyspiesza bicie serca, zwiększa ciśnienie krwi i może prowadzić do większej czujności.

Tak jak kokaina i metaamfetamina, flakka prowadzi ostatecznie do zaniku dobrego samopoczucia – okresu, kiedy narkotyk opuszcza organizm, a osoba, która go zażyła, czuje zmęczenie albo depresję. To uczucie często każe jej amatorom ponownie sięgnąć po narkotyk w celu pozbycia się złego samopoczucia. Rozpoczynają oni w ten sposób cykl, który może prowadzić do nadużycia.

Poza tym również tak, jak kokaina i metaamfetamina, flakka może zmienić działanie reakcji chemicznych w mózgu w sposób, który każe użytkownikowi sięgać po coraz większe dawki w celu osiągnięcia takiego samego haju.

Nadużycie narkotyku prowadzi do uczucia niezwykle silnego lęku, paranoi i halucynacji. Tak jak w przypadku innych dopalaczy, donosi się o dziesiątkach przypadków agresji u ludzi będących pod wpływem flakki.

W dużych dawkach flakka może też wywołać wysoką gorączkę (taki sam objaw zaobserwowano u ludzi biorących „sole”). Podwyższona temperatura ciała może prowadzić do poważnych komplikacji zdrowotnych, takich jak uszkodzenie nerek i tkanki mięśniowej.

 

Flakka jest coraz popularniejsza

Mimo to flakka jest coraz popularniejsza. Według Roberta Glattera z “Forbesa”, amerykańska Drug Enforcement Administration (DEA – federalna agencja do walki z narkotykami) zaobserwowała prawie 780 proc. wzrost liczby doniesień o zażywaniu flakki w ciągu ostatnich trzech lat. W 2010 r. nie odnotowano ani jednego przypadku zażycia tej substancji w USA. Nagle, w 2012 r., takich przypadków było już 85, a w 2014 r. – 670.

Jednym z głównych powodów tego wzrostu, co nie dziwi, może być cena: bywa, że flakka kosztuje nawet pięć dolarów za porcję, jak donosi gazeta “Dispatch Times”, i jest łatwo dostępna hurtowo.

– Cena to czynnik, który bardzo nas zaalarmował. Flakkę może zdobyć o wiele więcej osób, a to zawsze stanowi problem – powiedział Dispatch Times sierżant policji z Fort Lauderdale Nick Coffin.

W Europie doniesienia o ludziach zażywających flakkę pojawiły się już m.in. w Anglii i na niektórych wyspach hiszpańskich, np. Majorce, gdzie porcja ma kosztować mniej niż 5 euro.

 

Źródło: businessinsider

Polecane: