Materiały radioaktywne i wybuchowe znajdowały się na pokładzie frachtowca, który na początku maja zapalił się w porcie w Hamburgu. Ujawniły to niemieckie media. Władzom miasta zarzuca się zatajenie incydentu, który mógł skończyć się katastrofą.

Kiedy 1 maja w hamburskim porcie strażacy walczyli z ogniem na pokładzie frachtowca Altantic Cartier niewiele osób zdawało sobie sprawę z powagi sytuacji. Miastu groziła katastrofa. Jak ustalili dziennikarze stacji NDR w ładowni statku znajdowało się blisko 20 ton materiałów radioaktywnych, 180 ton łatwopalnego etanolu i kilka ton materiałów wybuchowych. Po kilkunastu godzinach akcji pożar został opanowany. Nikt nie ucierpiał.

Skutki ewentualnej eksplozji byłyby jednak tragiczne – na co zwracają uwagę opozycji politycy i zarzucają władzom miasta próbę zatajenia incydentu. Jego szczegóły wyszły na jaw dopiero teraz dzięki śledztwu dziennikarzy.

W odległości zaledwie 500 metrów od płonącego statku trwały hamburskie Dni Kościoła, w których brało udział blisko 15 tys. osób, w tym prezydent Niemiec Joachim Gauck.

 

Źródło: IAR, wp, radiohamburg.de, abendblatt.de

Polecane:

Nowy model komputerowy amerykańskiego NOAA do prognozowania ekstremalnych zjawisk pogodowych o nazwi...
Polska - Zużyte paliwo jądrowe opuściło nasz kraj, pojechało do Rosji
USA - Śnieżyce zagrażają 20 stanom i 140 mln ludzi, na północy temperatury spadną nawet do -30 stopn...
Prawie miliard palaczy jest już na świecie, 6 milionów umiera rocznie, w Polsce jest już 9 milionów ...
Hiszpania sprząta po powodzi
Inteligentne telewizory Samsunga podłączone do sieci mogą przekazywać nasze rozmowy nawet stronom tr...
Awinion, Francja - Entomolodzy udowodnili związek pomiędzy wymieraniem pszczół, a stosowaniem pestyc...
Włochy - Na Sardynii można kupić posiadłość za symboliczne 1 euro, wystarczy ją tylko wyremontować
Nowy Jork, USA - Wybuchła bomba zrobiona z szybkowaru, rannych zostało 29 osób