Kraj ten zagrożony jest trzęsieniem ziemi i wielkim tsunami, w dodatku nie ma żadnych systemów wczesnego ostrzegania.

W hiszpańskim Santanderze w miniony weekend spotkało się 80 naukowców z 40 krajów świata, którzy dyskutowali o zagrożeniach ze strony trzęsień ziemi i tsunami.

Jak się okazuje wśród krajów najbardziej zagrożonych znajduje się Hiszpania. Chociaż położona jest ona na obszarze aktywnym sejsmicznie, to jednak potężne wstrząsy zdarzają się tam niezmiernie rzadko.

To usypia czujność mieszkańców, a często także naukowców. Raz na kilkaset lat dochodzi do trzęsienia, które okazuje się katastrofalne w skutkach.

Tak było 1 listopada 1755 roku, kiedy wstrząs o sile 9 stopni w skali Richtera nawiedził wybrzeża Portugalii. Zginęło wówczas 15 tysięcy ludzi.

Dzisiaj południowo-zachodnie wybrzeża Hiszpanii są jeszcze gęściej zaludnione, dlatego skutki tsunami mogłyby się okazać podobne do tych z 2004 roku w Indonezji.

Hiszpania jest narażona na tsunami z różnych stron, także z Algierii. Wstrząs u północnych wybrzeży tego afrykańskiego kraju mógłby wyzwolić tsunami, które zmiotłoby z powierzchni ziemi takie miasta jak Malaga, Granada, Almeria i Murcja, czy też Wyspy Balearskie, w tym Majorkę i Ibizę.

Przez Algierię przebiega jeden z uskoków, który jest aktywny i co jakiś czas przynosi silne wstrząsy. Turyści prażący się na słońcu na piaskach słynnej plaży Costa del Sol mieliby zaledwie 30 minut na ucieczkę przed gigantycznymi falami.

Nie można też zapominać o tym, że wybrzeża Hiszpanii są na tyle nisko położone, że wystarczyłoby zaledwie 3-metrowe tsunami, aby zniszczeniu uległo większość zabudowań m.in. w Almerii, Murcji i na Majorce.

 

Źródło: twojapogoda.pl

Polecane: