Wystarczyły dwie minuty, żeby trąba powietrzna zdemolowała holenderskie Wijk bij Duurstede. Żywioł przetoczył się przez miasteczko w niedzielę, zostawiając za sobą szlak zniszczenia o szerokości 60 m i długości około kilometra.

 

Wirujące masy powietrza pojawiły się w zachodniej części leżącego niedaleko Utrechtu Wijk bij Duurstede. Trąba od początku była gwałtowna i niszczycielska.

Zniszczyła i uszkodziła wiele budynków. W niektórych ściany runęły pod naporem wiatru. W innych mury ocalały, ale według ekspertów straciły stabilność. Wiele szyb zostało wybitych, a na ulicach zalegają odłamki uszkodzonych obiektów.

Dla bezpieczeństwa odcięli prąd

Kolejne straty to dziesiątki samochodów uszkodzonych przez powalone drzewa i przedmioty fruwające w powietrzu podczas przejścia trąby. W najbardziej zniszczonym rejonie miasteczka trzeba było odciąć zasilanie, bo pozrywane linie energetyczne i poprzewracane latarnie groziły przypadkowymi porażeniami prądem.

Według lokalnych władz nie ma ofiar ani poszkodowanych. Strażacy, pracownicy miejskich służb i mieszkańcy do końca dnia mieli pełne ręce roboty przy zabezpieczaniu i porządkowaniu terenów, które najbardziej odczuły przejście żywiołu.

Źródło: PAP/EPA, rtvutrecht.nl, tm