Wulkan na Sumatrze wypluł z siebie kłęby popiołu oraz strumienie lawy. Władze Indonezji przypominają: dwa lata temu wulkan wybuchł i pozostawił po sobie ofiary śmiertelne.

W środę 27 grudnia doszło do erupcji indonezyjskiego aktywnego wulkanu Gunung Sinabung. Wyrzucał z siebie kłęby popiołu na wysokość 4.6 kilometra, ale władze na Sumatrze poinformowały, że nikomu nic się nie stało.

Kraj lawą płynący

Poziom ostrzeżeń przed wybuchem wulkanu od dwóch lat pozostaje bardzo wysoki. Wtedy też Sinabung wybuchł, prowadząc do śmierci sześciu osób i ewakuacji dziesiątek tysięcy.

Indonezyjska Agencja Zapobiegania Klęskom Żywiołowym wydała oświadczenie prasowe, w którym ostrzegła mieszkańców wyspy przed zagrożeniem i przestrzegła przed zbliżaniem się do krateru na odległość bliższą niż 7 kilometrów.

– Lawa spłynęła w dwie strony, na południe i południowy wschód – stwierdził dyrektor Centrum Wulkanologii i Geologii. – A popiół wystrzelił w powietrze na wysokość prawie pięciu kilometrów – dodał.

Indonezja znajduje się na styku Ognistego Pierścienia na Pacyfiku: to tutaj ścierają się ze sobą płyty tektoniczne. Według danych Amerykańskiej Służby Geologicznej tu właśnie dochodzi do 90 procent aktywności sejsmicznej.

W Indonezji znajduje się aż 130 aktywnych wulkanów – więcej niż w którymkolwiek innym państwie.

 

Źródło: ENEX, tvnmeteo