Intensywne opady deszczu w Irlandii przekroczyły miesięczną normę w ciągu jednego dnia. Woda wystąpiła z rzek, blokując ruch uliczny. Dwie osoby nie żyją. W Irlandii Północnej ewakuowano 18 zalanych domów. W Dublinie ogłoszono stan pogotowia powodziowego, ale pogoda wraca do normy. 

To wciąż nie powódź na skalę kataklizmu, ale trzydniowa ulewa nad Irlandią sparaliżowała północną i wschodnią część wyspy. W ciągu pierwszej doby spadło w Irlandii 157 mm deszczu – tyle wynosi dopuszczalna miesięczna norma, zaś irlandzkie służby meteorologiczne dodają, że to 6-krotnie więcej opadów niż przez cały październik. Pierwsze szkody ulewa wyrządziła w Irlandii Północnej. W miejscowości Beragh w hrabstwie Tyrone woda, która zalała 18 domów, ich mieszkańców ewakuowano przy użyciu łodzi ratunkowych. Północnoirlandzka straż pożarna i służby ratunkowe wezwano do 40 wypadków związanych w zagrożeniem powodziowym.

Pierwsza ofiara powodzi

W Blessington, w hrabstwie Wicklow, na południe od Dublina, wzbierająca fala na rzece Liffey (która przepływa również przez stolicę) strąciła z mostu 25-letniego policjanta Ciarana Jonesa, który po służbie próbował ostrzec kierowców przed niebezpieczeństwem. W czasie jego poszukiwań płetwonurkowie odnaleźli w rzece zwłoki niedaleko miejsca, w którym zaginął. Ciała jeszcze nie zidentyfikowano. W piwnicy domu na Parnell Road w Dublinie utonęła 35-letnia emigrantka z Filipin.

W centralnej części Irlandii opady nie spowodowały poważnych szkód, ale zanotowano, że woda wdarła się na niektóre drogi w Tullamore, Porlaoaise i Longford.

Władze Dublina ogłosiły stan pogotowia powodziowego. Ewakuowano największe centrum handlowe Dundrum, woda wdarła się na jego parter. Kompleks handlowy zamknięto, jest też odcięty od elektryczności. Jedynie supermarket na ostatnim piętrze otworzył swoje podwoje dla klientów, korzysta, bowiem z własnego generatora prądu. Zniszczenia sklepów szacuje się wstępnie na kilka milionów euro.

Zalane centrum handlowe

Kierownictwo centrum nie zgodziło się na wpuszczenie do środka fotoreporterów i kamer telewizyjnych, ale wielu klientów centrum uwieczniło pierwsze oznaki powodzi – wodę lejącą się schodami – za pomocą kamer w telefonach komórkowych. Ich amatorskie filmy natychmiast trafiły na youtube. Pracownicy jednego ze sklepów, położonych na najniższym piętrze, opisują sceny w Dundum, jako “niewiarygodne”. Według świadków najniższe kondygnacje budynku miały “zamienić się w basen”. Uruchomiono specjalną infolinię dla kierowców, którzy pozostawili na noc swoje samochody w podziemnym parkingu Dundrum Shopping Centre (01 205 1630).

Częściowo wstrzymany został ruch na jednej z linii “Luasa”, dublińskiego tramwaju, prowadzącej z centrum miasta na południe, do popularnej dzielnicy biurowców w Sandyford. Setki osób wybrało pieszą podróż do pracy. Uruchomiono zastępcze połączenia autobusowe, ale ze względu na ograniczoną pojemność autobusów na przystankach zebrały się tłumy. Jeden z kierowców autobusu zdecydował kontynuować jazdę przez zalany rejon miasta i przejeżdżając przez most przy Dolphin’s Barn polecił pasażerom podnieść nogi na siedzeniach i torby z podłogi- po chwili podłogę autobusu wypełniła woda do wysokości kolan.

Wstrzymano również kolejkę podmiejską “DART” między Dun Laoghaire i Dalkey. Z powodu zalania zamknięto dwie stacje kolejki, w dzielnicach Bayside i Drumcondra.

Ewakuacja mieszkańców apartamentowca

Centrum Dublina jest aktualnie przejezdne, woda w Liffey nie wykroczyła z brzegów, jedynie w północno-zachodniej części miasta, przy Wolfe Tone Quay, niedaleko stacji kolejowej Heuston, poziom rzeki o 100 mm przekroczył dopuszczalną granicę. W pobliskim Harold’s Cross woda wdarła się do piwnicy szpitala, ale pacjentom i personelowi nie grozi żadne niebezpieczeństwo. W tej samej dzielnicy strażacy za pomocą drabiny ewakuowali 100 osób z apartamentowca, którego parter znalazł się pod wodą. Z powodu powodzi zamknięto trzy lokalne urzędy pocztowe. We wtorek po południu szereg ulic w północnym Dublinie pozostawało nieprzejezdnych. Nawet część autostrady M50, opasującej miasto od Zachodu, była w nocy zamknięta dla ruchu. Ucierpiało także lotnisko dublińskie, część samolotów, które miały lądować w godzinach nocnych, przekierowano do Shannon.

Władze miasta twierdzą, że są przygotowane na każdą ewentualność i że będą w stanie opanować sytuację.

Mieszkańcy Dublina przywykli do zagrożeń tego typu ze względu na częste opady, ale obawiają się przerw w dostawie wody i prądu. Przed dwoma laty zagrożenie powodziowe spowodowane roztopami śniegu sparaliżowało wodociągi miejskie. Jak dotąd przerwy w dostawie wody odnotowano tylko w hrabstwie Kildare.

Ostatnia powódź miała miejsce w Irlandii w listopadzie 2009. Pod wodą znalazło się wówczas centrum Cork, na południu kraju. Miasto przez wiele tygodni było odcięte od dopływu wody.

Deszczowe chmury odchodzą nad Szkocję

Meteorolodzy irlandzcy zapowiadali trudne warunki pogodowe już na kilka tygodni wcześniej, ale nikt nie spodziewał się aż tak obfitych opadów. Prognozy na kolejne dni są optymistyczne, deszcz już przestał padać, na koniec tygodnia zapowiadane są przejaśnienia. We wtorek na dublińskim niebie zaświeciło słońce. Opady zapowiadane są tylko w Irlandii Północnej. Ulewne deszcze w połowie tygodnia mają przenieść się do Wielkiej Brytanii, zaczynając od Szkocji jeszcze, przez Walię aż po południowo-wschodnią Anglię.

Źródło: wiadomosci.wp.pl , Z Dublina dla polonia.wp.pl Piotr Czerwiński

Polecane: