Na dobre zaczęło się to około rok temu nadmierną ilością erupcji wulkanów w roku 2010. W 2011, erupcje wulkanów błotnych zostały zanotowane w Azerbejdżanie i Wietnamie. Niewyjaśnione pęknięcia litosfery były również zgłaszane na całym świecie, w Usa, Kanadzie, Peru, Boliwii, Brazylii, Pakistanie i Hiszpanii. Wiele z tych incydentów miało miejsce w tajemniczy sposób.

Pobudzenie wzrostu płyt tektonicznych na całym świecie nie zostało zauważone przez wszystkich, wręcz przez niewielu. Wtedy nastąpiło trzęsienie ziemi Tohoku 9.0, które według Japońskich uczonych pobudziło do aktywności ponad 20 wulkanów rozsianych na wyspach kraju Kwitnącej Wiśni. Na początku 2010 roku, można było stwierdzić, że Japonia jak i Islandia wchodzą w nowy okres dynamiki geologicznej. Wczesnym znakiem była ilość erupcji na górze Sakurajima, która podwoiła się od 2009 do 2010. Ziemia weszła w okres hyperwulkanizmu, zarówno na ziemi jak i pod wodą – gdzie znajduje się 80% wulkanów. Kiedy te podwodne wulkany wybuchają, powodują zwiększenie się temperatury oceanów, a także ich zatrucie toksynami co powoduje umieranie istot wodnych na całym globie i co będzie nadal występować. Fenomen zmian na ziemi nie może być już uznawany za geologiczną przypadłość Pacyficznego Pierścienia Ognia, gdzie zlokalizowane jest 75 aktywnych wulkanów planety. Efekty rozszerzyły się poza Pacyfik i będą kontynuować destabilizację geologiczną i meteorologiczną na całej planecie. Na powyższej mapie, w ostatnich 24 dniach, wulkan Grímsvötn w Islandii (21 maj), Puyehue w Chile (4 czerwiec) i Nabro w Etiopii (13 czerwiec) wszystkie zostały nagle obudzone przez szereg trzęsień ziemi. Istotne jest to, że Nabro nie jest wulkanem Halocenu i nigdy nie miał erupcji, przynajmniej nie od kiedy zapisujemy karty historii. Te incydenty są wczesnymi ostrzegawczymi znakami tego jak daleko posunął się progres tego procesu.

 

Źródło: protokolwyginiecia.wordpress.com

Polecane: