Na Islandii rozpoczęła się erupcja najaktywniejszego wulkanu w tym kraju. Zdaniem naukowców Grimsvotn – bo tak się nazywa – najprawdopodobniej nie spowoduje zakłóceń w międzynarodowej komunikacji lotniczej, tak jakie to było po zeszłorocznym wybuchu Eyjafjoell. Na razie strefę zakazu lotów wprowadzono w promieniu ok. 200 km od wulkanu. – Wszystko tak naprawdę zależy od pogody – mówi polski specjalista, prof. Jerzy Zwoździak.

– Nad kraterem unosi się chmura na wysokość 19 km, widoczna w wielu częściach Islandii. Najprawdopodobniej to para wodna powstała przy topnieniu lodowca – mówi geolog Hjorleifur Sveinbjornsson.

Grimsvotn jest położony u stóp niezamieszkanego lodowca Vatnajokull na południowym wschodzie Islandii. Wybuchowi wulkanu towarzyszyło kilka nieznacznych wstrząsów.

Nie zamykają jeszcze nieba

Lot obserwacyjny pozwolił stwierdzić obecność niewielkich ilości pyłu w promieniu 7 km od wulkanu. – Przy przeważającym zachodnim kierunku wiatru chmura pyłu będzie się prawdopodobnie przesuwać przede wszystkim nad Skandynawię, omijając resztę Europy – podało Biuro Meteorologiczne.

W promieniu ok. 200 km od wulkanu profilaktycznie utworzono strefę zakazu lotów. – To standardowa procedura podczas erupcji wulkanu – uspokaja firma Isavia, islandzki operator lotnisk i systemów nawigacji lotniczej.

“Wszystko zależy od pogody”

Czy grozi nam powtórka sprzed roku? Ekspert, prof. Jerzy Zwoździak uważa, że taka możliwość istnieje, ale wszystko zależy od warunków atmosferycznych.

– Dzisiaj warunki do przemieszczania się tej masy pyłu są ograniczone. Należy monitorować i obserwować wulkan. W ciągu kilkunastu godzin sytuacja powinna być jasna – powiedział w TVN24. Według niego, najgorszy scenariusz, to właśnie powtórka sprzed roku.

Co Grimsvotn pokaże tym razem?

W kwietniu 2010 roku wypluwający popiół wulkan Eyjafjoell sparaliżował ruch lotniczy. W większości krajów na północy Europy samoloty nie startowały przez pięć dni, a miliony pasażerów były zmuszone koczować na lotniskach.

Islandia należy do grupy krajów o największej aktywności sejsmicznej na świecie. Erupcje wulkanów często prowadzą do lokalnych podtopień spowodowanych wodą z topniejących lodowców.

Ostatni wybuch Grimsvotna nastąpił w 2004 roku, ale nie był zbyt kłopotliwy. Tym razem naukowcy spodziewają się także erupcji na niewielką skalę.


Źródło: tvn24.pl mkg//kdj

Polecane: