Na przedmieściach Reykjaviku w poniedziałek rano doszło do strzelaniny z policją, podczas której zginął napastnik. To pierwszy przypadek policyjnej operacji z udziałem uzbrojonych funkcjonariuszy w historii Islandii.

– To było bezprecedensowe wydarzenie w historii Islandii – powiedział szef komendy głównej policji Haraldur Johannessen podczas konferencji prasowej w Reykjaviku.

Wyspiarskie państewko zamieszkuje zaledwie 320 tys. ludzi i jest ono jednym z najbezpieczniejszych krajów na świecie. Przestępczość jest tu bardzo niska, dlatego islandzka policja niezwykle rzadko w ogóle wyciąga broń z kabury

Mężczyzna groził sąsiadom

Według islandzkiej agencji prasowej, na przedmieściach Reykjaviku 50-letni mężczyzna groził bronią swoim sąsiadom. Policja musiała ewakuować mieszkańców okolicznych domów. Funkcjonariusze próbowali skontaktować się z napastnikiem, ale w poniedziałek krótko po godzinie 5 rano czasu lokalnego zabarykadowany w mieszkaniu mężczyzna zaczął strzelać z okna. Policja odpowiedziała ogniem, a chwilę później wrzuciła do środka granaty dymne, by zmusić 50-latka do opuszczenia swojej kryjówki. To nie pomogło, dlatego grupa antyterrorystów około godziny 6 przypuściła szturm na mieszkanie.

W czasie akcji dwóch funkcjonariuszy zostało postrzelonych, ale nie odnieśli poważniejszych obrażeń. W strzelaninie ucierpiał napastnik, którego w stanie krytycznym przewieziono do szpitala, gdzie niedługo potem zmarł.

 

Policja przeprasza

– Policja żałuje tego incydentu i składa najszczersze kondolencje rodzinie ofiary – przekazał w poniedziałek Johannessen.

W sprawie zostało wszczęte specjalne śledztwo, które ma rozstrzygnąć dlaczego doszło do strzelaniny i czy napastnik był pod wpływem narkotyków lub alkoholu.

Źródło: Euronews, Hurriyet Daily News, tvn24

Polecane: