W październiku 2013 roku nastąpił spadek aktywności słonecznej, co widać po wzroście promieniowania kosmicznego w tym czasie.

 

 

Ten spadek spowodował krótkoterminowy wzrost temperatury w stratosferze, w strefie ozonowej.


 W wyniku wzrostu temperatury nastąpiło wyhamowanie wiru polarnego, który nabiera prędkości w okresie zimowym. Zobacz.

Ciekawe jest to, że hamowanie miało miejsce tylko nad wschodnią Syberią, co wskazuje, że nad tym obszarem zmiany aktywności słonecznej spowodowały największy efekt. Mniejsza aktywność słoneczna oznacza wzrost promieniowania jonizującego nad kołem polarnym, co z kolei wpływa na reakcje zachodzące w strefie ozonowej nad kołem polarnym. Jak wiadomo temperatura w troposferze spada do granic stratosfery i później rośnie w zależności od ilości powstającego ozonu w strefie ozonowej.

Te, wydawałoby się niewielkie,  zmiany w stratosferze były początkiem blokady wiru polarnego, która trwa całą zimę i powoduje napływ polarnego powietrza nad Amerykę Północną i ciepłego, z krótkimi przerwami, nad Europę. Pierwszym zwiastunem anomalii była śnieżyca, która całkowicie zaskoczyła farmerów w Południowej Dakocie na początku października 2013.  Słaby wir polarny umożliwił napływ ciepłego powietrza nad Arktykę, co wyraźnie osłabiło tempo przyrostu lodu morskiego.

Występujące w późniejszym okresie skoki aktywności słonecznej, skutkujące skokami temperatury w strefie ozonowej, tylko pogłębiły anomalię.

Ostatni silny wzrost aktywności słonecznej spowodował silny spadek promieniowania kosmicznego i jednocześnie temperatury w stratosferze i troposferze nad kołem polarnym, co widać na powyższej grafice, która przedstawia anomalie temperatury. Wynika z tego, że wir polarny powinien teraz przyspieszyć i skurczyć się. Jednak przypuszczam, że przesunięcie całego wiru będzie nadal widoczne.

Tak aktualnie wygląda wir polarny na wysokości około 17 km (70 hPa).

 

 Źródło: LosyZiemi.pl

 

 

 

 

 

Polecane: