Premier Japonii, Shinzo Abe, odwołał planowaną na ten tydzień podróż do Europy i na Bliski Wschód. Powodem są powodzie i osunięcia ziemi na zachodzie Japonii, w których zginęło już 176 osób, a 9 uznaje się za zaginione.

Do kataklizmu doprowadziły padające od ubiegłego czwartku ulewne deszcze. Według informacji przekazanych w poniedziałek przez japońską telewizję NHK, zginęło co najmniej 176 osób, 9 jest zaginionych, a kilka milionów musiało opuścić swoje domy. Rzecznik japońskiego rządu, Yoshihide Suga, mówił w poniedziałek o co najmniej 100 zabitych lub uważanych za zmarłych.

– Nie mam innego wyjścia, niż odwołać planowaną podróż zagraniczną – przekazał słowa Abego sekretarz generalny jego Partii, Toshihiro Nikai.

Zgodnie z wcześniejszym planem Abe miał w środę wyruszyć do Brukseli, aby podpisać tam porozumienie o wolnym handlu między Japonią, a Unią Europejską. Następnie odwiedzić miał Francję, Arabię Saudyjską oraz Egipt i wrócić do Tokio 18 lipca.

Kataklizm w Japonii

Szef japońskiego rządu planuje obecnie wizyty w regionach najbardziej dotkniętych kataklizmem – podała agencja Kyodo, powołując się na źródła rządowe. Według Associated Press najbardziej ucierpiała prefektura Hiroszima, gdzie z powodu ulewnych deszczy wylały rzeki, miasta zamieniły się w jeziora, a dziesiątki osób musiały szukać schronienia na dachach domów.

W poniedziałek na dotkniętych terenach wciąż trwa akcja ratunkowa. Deszcz przestał wprawdzie padać, ale władze ostrzegają przed możliwymi nawałnicami i burzami. Palące słońce i temperatury powyżej 30 stopni Celsjusza budzą z kolei obawy o ataki serca wśród mieszkańców na obszarach pozbawionych dostępu do wody i elektryczności. Według agencji Reutera prądu nie ma około 13 tysięcy odbiorców, a setki tysięcy osób zostały pozbawione bieżącej wody.