Od rana eksperci pracują na miejscu wczorajszego wypadku samolotu MiG-29 w okolicach Kałuszyna na Mazowszu. To tam runęła wojskowa maszyna, która wczoraj miała wylądować na lotnisku w Mińsku Mazowieckim. Jej poszukiwania trwały prawie dwie godziny. W pewnym momencie lotu, MiG-29 zniknął z radarów.

Kontakt z pilotem utracono w poniedziałek ok. godz. 17:15, kiedy podejmował manewr lądowania. Prawdopodobnie do końca roku żaden samolot szkoleniowy nie wystartuje z Bazy Lotnictwa Taktycznego w Mińsku Mazowieckim – ustalił reporter Michał Dobrołowicz.

Jeszcze wczoraj udało się odnaleźć pilota i maszynę około 5 kilometrów na południowy wschód od Kałuszyna na Mazowszu. 28-letni pilot katapultował się. Trafił do szpitala. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Kiedy go odnaleziono był przytomny. Mężczyzna miał połamane kończyny i w trakcie transportu stracił przytomność. Trafił do szpitala wojskowego przy ulicy Szaserów w Warszawie.

Pilot był bardzo dobrze wyszkolony. Ma za sobą 400 godzin tzw. nalotu, z tego ponad połowę na maszynach typu MiG. Wczorajszy lot był lotem szkoleniowym.

W poszukiwania samolotu i pilota zaangażowane były grupy poszukiwawczo-ratownicze wojska, Żandarmeria Wojskowa, a także policja i straż pożarna. Już wczoraj rzeczniczka MON ppłk Anna Pęzioł-Wójtowicz napisała na Twitterze, że na miejscu wypadku rozpoczęła działanie Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego.

To materiały dotyczące pilota, szkolenia pilota, stanu technicznego tego statku, paliwa i tak dalej. Tych dokumentów jest bardzo wiele. wszystkie trzeba będzie sprawdzić – tłumaczy pułkownik Piotr Iwaszko, dowódca bazy w Mińsku Mazowieckim.

Wczorajszy wypadek to dziś temat numer jeden wśród mieszkańców Kałuszyna ma Mazowszu. Jak mówią w rozmowie z reporterem najważniejsze, że pilot przeżył.

Miejsce gdzie rozbił się samolot to środek lasu. Maszyna zahaczyła o drzewa. Spadła obok drogi, już na podejściu do lądowania, na terenie Nadleśnictwa Siedlce. Okoliczni mieszkańcy, z którymi rozmawiał nasz reporter podkreślają, że szczęście miał nie tylko pilot.

To taki szok był, bo mógł na jakieś domostwo, mógł na jakieś bloki, wszędzie mógł uderzyć ten samolot. Akurat znam tamte rejony – usłyszeliśmy od jednego z mieszkańców Kałuszyna, gdzie rozbił się MiG-29.

Miejsce wypadku to rejon trasy krajowej numer dwa –  czyli ruchliwej drogi z Siedlec do Warszawy. O poranku – jak donosi nasz reporter – co kilka chwil ruch jest wstrzymywany, a do lasu, gdzie znajdują się fragmenty maszyny, wjeżdżają kolejne wojskowe samochody.

Stoi samochód na sygnałach Żandarmerii Wojskowej. Na razie nic nie wiadomo – mówi jeden z kierowców czekających na przejazd.

Mieszkańcy Kałuszyna twierdzą, że w momencie wypadku słyszeli głośny huk. Jak dodają, nad ich głowami wojskowe samoloty latają często. Ale czegoś takiego dawno nie wiedzieli.

Widziałam pełno samochodów na sygnałach. Las jest gęsty. Niedaleko są stawy, bagna jakieś. Całą noc trwała akcja – opowiada jedna z mieszkanek Kałuszyna.

Pilot przeżył bardzo poważny wypadek

Ranny, 28-letni  pilot ma przede wszystkim złamania. Na szczęście nie odniósł obrażeń wewnętrznych – usłyszał dziennikarz Paweł Balinowski w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie.

Mężczyzna zostanie w szpitalu co najmniej kilka dni, ale to absolutne minimum – powiedział nam rzecznik placówki pułkownik Jarosław Kowal.

Poza wykonaniem badań, czasami jest tak, że niektóre objawy ujawniają się z opóźnieniem – tłumaczy. Choć – co podkreślają lekarze – życiu pilota nic nie grozi, to przeżył bardzo poważny wypadek.

Loty zawieszone

Podjąłem decyzję o zawieszeniu lotów MiG-29 w naszej bazie do momentu określenia wstępnej przyczyny incydentu; to jest profilaktyka – tłumaczył w poniedziałek płk pil. Piotr Iwaszko, dowódca 23. Bazy Lotnictwa Taktycznego. Pytany, czy przyczyną incydentu mogły być warunki atmosferyczne odpowiedział, że „mgła była rano, potem już jej nie było”. Warunki atmosferyczne, w których lądowały samoloty, gdy wydarzył się ten incydent, były zadowalające, spełniały wymogi – zaznaczył. Nie spekulujemy, co było przyczyną incydentu do momentu wyjaśnienia przez komisję. Do tego momentu, nawet przypuszczenia mogą okazać się błędem – apelował.

Siły Powietrzne mają 32 myśliwce MiG-29; połowa z nich stacjonuje w 22. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Malborku, a druga – w 23. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Mińsku Mazowieckim. Samoloty z Mińska Maz. zostały w 2014 r. zmodernizowane.

MiG-29 to maszyna eksploatowana najdłużej bez jakiejkolwiek katastrofy w powietrzu w historii polskiego lotnictwa. Pierwsze myśliwce tego typu przyleciały do Polski w czerwcu 1989 roku.

 

 

 

 

Źródło: rmf24