W Kanadzie, na południu prowincji Alberta, spadł śnieg.

Sypać zaczęło w poniedziałek wieczorem. W nocy z poniedziałku na wtorek opady nasiliły się i trwały prawie do środowego poranka. Pod grubą, bo 30-centymetrową warstwą śniegu znalazło się Calgary.

Zimowa aura, jakiej nie spodziewano się wczesną jesienią, doprowadziła do chaosu komunikacyjnego w mieście. Problemy występowały w ruchu drogowym, a także lotniczym. Ci, którym śnieg nie pokrzyżował planów, cieszyli się nim. Na przykład… szusując po jezdniach.

Po ataku na Albertę chmury, z których sypał śnieg, przesunęły się na wschód, nad Saskatchewan, południową Manitobę i zachodni Quebec.

 

 

Źródło: Reuters, tvnmeteo