Co najmniej 33 osoby zmarły w tym tygodniu z powodu upałów w kanadyjskiej prowincji Quebec – poinformowały miejscowe służby medyczne. W najbliższych dniach temperatura ma jeszcze wzrosnąć i może osiągnąć nawet 40 stopni Celsjusza.

Jak donosi gazeta „La Tribune”, według najnowszych danych 12 osób zmarło w Montrealu. Kolejnych pięć zgonów zanotowano w ostatnich 48 godzinach w miasteczkach na wschód od miasta Quebec – stolicy prowincji o tej samej nazwie.

W środę informowano o 17 ofiarach. W czwartek liczba zgonów z powodu upału odnotowana w tym mieście wzrosła do 18. W miejscowościach na wschodzie prowincji zmarło siedem osób, a w centralnym regionie Centre-du-Quebec – pięć.

AFP cytuje słowa jednego z miejscowych lekarzy, który podkreśla, że ofiary śmiertelne w Montrealu to głównie osoby w podeszłym wieku, przewlekle chore lub też cierpiące na choroby psychiczne.

W środę w Montrealu termometry wskazywały 34 stopnie Celsjusza, a prognozy mówią o 40 stopniach w najbliższych dniach. Od piątku temperatura nie spadła poniżej 30 stopni. Meteorologowie przewidują, że chłodniej zrobi się dopiero pod koniec tygodnia.

Premier apeluje o ostrożność

Na wiadomości te zareagował już premier Kanady Justin Trudeau, który na Twitterze napisał: „Jestem w kontakcie z mieszkańcami Quebecu, którzy stracili najbliższych podczas fali upałów. Te rekordowe temperatury prawdopodobnie utrzymają się w najbliższych dniach, więc apeluję, aby każdy upewnił się, że dobrze chroni siebie i swoją rodzinę.”

 

 

 

Źródło: PAP, Reuters, tvn24