Turysta z Tajwanu zginął, a inny został ranny w wyniku ataku hipopotama w Kenii. Kilka godzin wcześniej takie zwierzę – nie jest jasne, czy to samo – zabiło Kenijczyka, nielegalnie łowiącego ryby.

Zdjęcie ilustracyjne

 

Dwóch turystów z Tajwanu zostało zaatakowanych przez hipopotama w sobotę nad kenijskim jeziorem Naivasha.

„Za blisko podszedł do zwierząt”

66-letni Chang Ming Chuang nie przeżył.

– Został pogryziony w klatkę piersiową. Jego obrażenia okazały się na tyle ciężkie, ze zmarł wkrótce po zabraniu go znad jeziora – powiedział Gideon Kibunja, szef służb śledczych regionu Rift Valley, cytowany przez „The Guardian”.

Świadek zdarzenia, James Omollo, zasugerował w rozmowie z kenijskim portalem The Star, że cudzoziemiec, robiąc zdjęcia, zbyt blisko podszedł do zwierząt.

Drugi z zaatakowanych turystów, 62-letni Wu Peng, został jedynie poobijany. Przewieziono go do szpitala.

„Tropimy hipopotama” – zapewniły w niedzielę na Twitterze kenijskie służby ochrony przyrody (Kenya Wildlife Service, KWS).

Zaledwie kilka godzin wcześniej, niedaleko od miejsca, gdzie hipopotam zaatakował turystów, w podobnym zdarzeniu zginął Kenijczyk, nielegalnie łowiący ryby w jeziorze. Służby nie przesądzają, czy w obu przypadkach ataku dokonało to samo zwierzę.

Zdjęcie ilustracyjne

Hipopotamy szukają pastwisk

Szef stowarzyszenia właścicieli łodzi w Naivasha w rozmowie z The Star opowiedział, że z powodu wyższego niż zwykle poziomu wody w jeziorze hipopotamy wychodzą na tereny pobliskich farm i hoteli w poszukiwaniu dogodnych pastwisk.

– Zauważyliśmy wzrost konfliktów na linii człowiek-dzika przyroda wokół jeziora. Jest to spowodowane głównie naruszaniem terenów nadbrzeżnych – mówił David Kilo.

 

Sześć ofiar śmiertelnych

Do ataków dzikich zwierząt na ludzi w okolicy dochodzi najczęściej ze strony bawołów afrykańskich i właśnie hipopotamów – podaje agencja Reutera.

Jak zastrzegł Paul Udoto, rzecznik KWS, turyści stosunkowo rzadko padają ofiarami ataków, ponieważ z reguły są pod opieką wykwalifikowanych przewodników. Częściej zagrożeni są stali mieszkańcy, a nawet strażnicy Parku Narodowego Jeziora Navaisha. Tylko w tym roku w wyniku ataku hipopotama zmarło w tym regionie sześć osób.

Turystyka jest jednym z głównych źródeł dochodów Kenii. W ubiegłym roku kraj ten odwiedziło prawie półtora miliona turystów.


LZ:

Dodajmy do tego, że lokalna ludność w pobliżu tego jeziora zabija hipopotamy dla mięsa – rażąc je prądem.

 

Źródło: Reuters, theguardian.com, the-star.co.ke, tvnmeteo