Koniec świata rozpocznie się 21 maja, w najbliższą sobotę o godz. 18 – przepowiada samozwańczy prorok, 90-letni amerykański radiowiec Harold Camping. Twierdzi, że tak zapisane jest w Biblii.

Camping już od 50 lat prowadzi program „Otwarte Forum” w amerykańskim „Radiu Rodzina”, gdzie codziennie rozmawia o Biblii. Nadaje w 80 językach, w tym po polsku.

– Gdy w kalendarzu pojawi się data 21. maja, w każdym kraju na świecie, gdy będzie tam godzina 18. (wraz z przesuwaniem się stref czasowych – red.), dojdzie do wielkiego trzęsienia ziemi, które zapoczątkuje w tym rejonie dzień sądu – przepowiada Camping.

A rzecznik prasowy Radia Rodzina Tom Evans dodaje: – Nie jest ważne czy się z nim zgadzasz, czy nie. Do tych, którzy się z nim nie zgadzają często mówi: „Pokaż mi w Biblii przekonujący dowód, że 21. maja to nie jest dzień sądu”.

Nie pierwszy taki koniec

Ameryka (i nie tylko) od lat żyje spekulacjami o końcu świata. Napisy na jego temat widnieją na samochodach, a przylatujących na lotnisko w Oakland w Kalifornii wita gigantyczny billboard z ostrzeżeniem o końcu świata.

– Doświadczyliśmy juz czegoś podobnego, William Miller (amerykański kaznodzieja – red.) przewidział, że świat miał się skończyć 22 października 1844 roku. Tak się nie stało – zauważa dr Jim McClellan z Północnej Wirginii.

Mimo niespełnionych przepowiedni, Camping ma tysiące zwolenników przekonanych, że koniec jest tuż, tuż.

Wielu, jak Flabio Villaiieal, słuchacz „Radia Rodzina”, stara się jeszcze ostrzec znajomych, np. rozdając im darmowe broszury rozgłośni. – Boję się, bo nie jestem pewny czy będę zbawiony. Moje grzechy są tak wielkie, że gdy patrzę na świętość Boga myślę, że nie powinienem być zbawiony – zasługuję na karę, na śmierć.

Wyliczone z inżynierską precyzją

Radiowiec, z wykształcenia inżynier, wyliczył, ze Sąd Ostateczny potrwa do 21 października, kiedy wszystko zniszczy ogień. Religioznawców takie przepowiednie ani nie dziwią, ani nie zaskakują

– Gdy ludzie, bez względu na powody, są rozczarowani teraźniejszością, chcą słyszeć, że wszystko może się skończyć z nadzieją, że po tym nastąpi coś lepszego – tłumaczy prof. John Farina z Uniwersytetu George Mason.

Camping wyliczył też, że Chrystus urodził się 2 października 7 roku przed naszą erą. Ustalił również datę początku świata. – Pięć lat zajęło mi samo wyliczenie i skoordynowanie z naszym kalendarzem tego, że stworzenie świata nastąpiło w roku 11013 przed naszą erą – przekonuje.

Źródło: tvn24.pl – nsz//gak

Polecane: