Na plażach w pobliżu kolumbijskiego miasta Santa Maria pojawiły się żeglarze portugalskiesilnie jadowite parzydełkowce.

Żeglarz portugalski, inaczej bąbelnica bąbelcowa lub aretuza, to gatunek parzydełkowca. Stworzenia, w przerażającej lokalnych mieszkańców liczbie, pojawiły się w wodach Morza Karaibskiego i na kolumbijskich plażach Rodadero oraz Pozos Colorados.

Nie zbliżać się i nie dotykać

Bąbelnice mają w swoich długich mackach komórki parzydełkowe, w których zawarty jest bardzo silny jad. Jak tłumaczyła biolog morska Julieth Prieto, gdy żeglarz portugalski czuje się zagrożony lub poluje, wstrzykuje toksynę agresorowi albo ofierze. Dla człowieka poparzenie może się skończyć zatrzymaniem akcji serca, a nawet śmiercią.

– Ludzie muszą stać z daleka od nich i ich nie dotykać, ponieważ ich macki są silnie toksyczne – przestrzegł w środę dowódca straży przybrzeżnej w Santa Maria kapitan Jorge Sanchez.

Mało żółwi = dużo żeglarzy

Jako przyczynę wyrzucenia na brzeg tak dużej liczby żeglarzy, Prieto wskazała mniejszą niż zwykle populację żółwi morskich – naturalnych wrogów bąbelnic – w okolicy.

– Żółwie morskie migrują wraz z zimnymi prądami morskimi oraz pasatami [ciepłe umiarkowanie silne wiatry wiejące w strefie międzyzwrotnikowej – przypis redakcji]. Przypływają do Santa Maria regularnie. W tym roku było tylko kilka osobników. Trzy dni temu widzieliśmy zaledwie trzy – przyznała Julieth.

Jad jedyną obroną

Żeglarza portugalskiego można spotkać w większości mórz. Najliczniej występuje na obszarze prądu zatokowego północnego Atlantyku oraz w subtropikalnych częściach Oceanu Indyjskiego i Pacyfiku.

Bąbelnica nie porusza się samodzielnie, jest zależna od ruchu wody. Nie ma więc możliwości ucieczki przed drapieżnikami. Jedyną metodą obrony jest więc wydzielanie jadu.


 

 

 

 

 

Źródło: Reuters, tvn24