Osoby, które nie znają tematu niech najpierw przeczytają ten artykuł: kolejny-prorok-kolejny-koniec-swiata-w-sobote-21-maja-2011-r-o-godzinie-1800-nastapi-koniec-swiata

Czekaliście w sobotę i się nie doczekaliście? Spokojnie – koniec świata nadejdzie za kilka miesięcy. Czyżby Harold Camping znów pomylił się w obliczeniach?

Niektórzy wyprzedali swoje majątki, inni spędzili ostatnie miesiące na nawracaniu siebie i bliskich, jeszcze inni pożegnali się z rodzinami. Łączyło ich jedno – wiara, że świat skończy się 21 maja.Skoro niczyja dusza nie została unicestwiona, zwolennicy rzekomego profety chcą wiedzieć, co się stało. Koniec świata będzie, ale dopiero 21 października – poprawia się Camping.

Pomyłka rzecz ludzka, ale zapewne nie wszyscy zwolennicy tak łatwo przyjęli to do wiadomości. Z obawy przed nagonką, mężczyzna wraz z żoną przeniósł się do motelu, gdy już wiadome było, że z apokalipsy nici.

Stacja Family Radio International, w której Camping od kilkudziesięciu lat prowadzi dyskusje o Biblii, wydała miliony dolarów, po części z darowizn słuchaczy, na 5000 billboardów i oklejenie 20 autobusów, które ostrzegały wiernych w całym kraju przed dniem sądu.

W końcu trzeba było przyznać się do błędu i to całkiem sporego. W czasie poniedziałkowej konferencji prasowej Camping przeprosił jedynie za to, że “nie wyliczył daty tak dobrze, jak mógł to zrobić”.

 

– Zawsze twierdziliśmy, że to 21 maja jest tym dniem, ale nie rozumieliśmy ogólnego sensu duchowego – mówił enigmatycznie.

 

Zwykłe przepraszam i “przełożenie” apokalipsy na 21 października nie poprawia humoru tym, którzy całym sercem wierzyli w koniec świata i to, że ich dusze trafią do nieba.

 

Jeff Hopkins, jeden z wielu zaangażowanych zwolenników, naruszył swoje oszczędności pozostawione na emeryturę, kupił dużo benzyny (drogiej benzyny!) i w dniach poprzedzających koniec świata jeździł z Long Island do Nowego Jorku (160 km) swoim oklejonym w ostrzeżenia samochodem.

 

– Wyśmiewano się ze mnie, kpiono, wytykano palcami, kiedy jeździłem z tym podświetlanym napisem na dachu samochodu – mówi. – Robiłem to, co nakazano w Biblii, a teraz jestem napiętnowany. To jak policzek w twarz.

Jeden ze współpracowników Campinga, choć sam nie za bardzo wierzył w wizję starszego pana, zdziwił się, że ten nie umie otwarcie przyznać się do błędu.

 

– Miałem nadzieję, że wykaże odrobinę przyzwoitości i przyzna się do pomyłki. Czegoś takiego nie zobaczyliśmy – mówi.

 

Ostatnia przepowiednia apokaliptyczna nie jest jedyną na koncie Campinga. Po raz pierwszy świat miał się skończyć w 1994 roku, ale zawinił błąd w równaniu. To z maja wyglądało na dopracowane, ale też zawiodło. Poczekamy do 21 października. Do trzech razy sztuka.

Źródło: deser.pl

Polecane: