Wypływająca lawa jest niezwykłym zjawiskiem, które wywołuje wiele emocji. Od zachwytu po przerażenie. Eric Storm, który jest przewodnikiem po hawajskich terenach wulkanicznych, uchwycił moment wypływu piekielnie gorącej lawy.

Eric Storm jest od 10 lat profesjonalnym przewodnikiem, który oprowadza turystów po Hawajach. W 2016 roku wpadł na pomysł, aby nakręcić film. Umieścił swoją kamerkę w szczelinie stożka wulkanicznego Kilauea. Zdjęcia są naprawdę zjawiskowe.

– Zaprosiłem na wyprawę profesjonalnego fotografa Ereza Morama, który przywiózł swój dron. Znajdowaliśmy się wtedy poza granicami Parku Narodowego na terenach prywatnych, do których mamy legalny dostęp. Wtedy też uszkodziliśmy jedną kamerę, która znalazła się blisko lawy – poinformował Storm.

Kamerka po spotkaniu z lawą (Kilauea ECOGUIDES)

Straciłem nadzieję

– Kiedy wróciłem do domu, delikatnie usuwałem zastygłą lawę wokół kamery, nagle zobaczyłem, że niebieskie światełko Wi-Fi nadal miga! Aparat się włączył, obiektyw nie został stopiony, dzięki czemu mamy tak spektakularne zdjęcia. Po włączeniu urządzenia ikonka z kartą SD pojawiła się od razu, a materiał filmowy był nienaruszony – poinformował Storm.

Zaskoczenie

– Byłem pewien, że kamera z pewnością się nie włączy po spotkaniu z lawą. Na szczęście miałem ze sobą młotek, którym posługują się geologowie. Dzięki niemu niemu wydobyłem ją z zastygłej lawy – mówił Storm.

– Należy pamiętać, że płynąca lawa na Hawajach jest święta i powinna być traktowana z największym szacunkiem – dodał.

Wyciek lawy na wulkanie Kilauea (Eric Storm)

 

Źródło: Eric Storm, tvnmeteo

Polecane: