Samolot linii Ryanair odbył godzinny test w szkockiej przestrzeni powietrznej. Według władz lotniczych znajduje się tam wysoka koncentracja pyłu wulkanicznego znad Islandii. Zdaniem Ryanair, nie było żadnej widocznej obecności pyłu na skrzydłach lub silnikach maszyny.

Samolot wystartował z lotniska Glasgow Prestwick, poleciał do Inverness i Aberdeen, aby wylądować w Edynburgu. Według Ryanair w trakcie przeprowadzonej po locie inspekcji nie znaleziono na maszynie żadnej obecności pyłu z wulkanu Grímsvötn.

Wymysł meteorologów?

Linie lotnicze wydały oświadczenie, w którym twierdzą, że nie ma zagrożenia dla lotów, a teoretycznie niebezpieczna „czerwona strefa” jest wymysłem brytyjskich meteorologów i władz lotnictwa cywilnego (Civil Aviation Authority).

Niezależnie od tego Ryanair otrzymał też pisemne potwierdzenie od producentów poszycia i silników, że samoloty i tak mogą bezpiecznie operować wewnątrz „czerwonej strefy”.

Dlatego też linie ponowiły apele do CAA i irlandzkich władz lotniczych o otwarcie przestrzeni powietrznej nad Szkocją.

Źródło: tvn24.pl jak/tr/k

Polecane: