Okazuje się, że paradując nago na szczycie malezyjskiej góry możesz wywołać trzęsienie ziemi. I zostać obwinionym przez lokalne władze o śmierć kilkunastu osób.

Malezja - Władze kraju oskarżają nagich turystów o wywołanie trzęsienia ziemi

Grupa dziesięciu obcokrajowców w zeszłym tygodniu postanowiła zapozować do zdjęcia na szczycie malezyjskiej góry Kinabalu. Pięcioro z nich – dwóch Kanadyjczyków, dwóch Duńczyków i Niemiec – chciało to zrobić “w stroju Adama”. Odłączyli się od grupy, by wykonać zdjęcie.

Zgodnie z raportem policyjnym mężczyzna, który próbował ich skarcić za działania, usłyszał tylko, że “jest głupi i niech idzie do diabła”.

Według władz to właśnie oni ponoszą winę za ostatnie trzęsienie ziemi, które spowodowało śmierć wielu osób.

 

Poważne konsekwencje

Malezyjska policja poszukuje nieprzyzwoitych turystów, którzy prawdopodobnie nadal znajdują się na terenie kraju. Jeżeli grupa się odnajdzie, to zostanie zatrzymana.

– Urzędnicy konsularni kontaktują się z lokalnymi władzami, próbując pomóc Kanadyjczykom – powiedział Nicolas Doire, rzecznik MSZ Kanady.

 

Potrzeba rytuału

A co z górą, której spokój został zakłócony?

– Aby uspokoić ducha góry, zostanie przeprowadzony specjalny rytuał – powiedział Joseph Pairin Kitingan, malezyjski polityk.

 

Trzęsienie ziemi

W piątek 5 czerwca ziemia  zadrżała z siłą 5,9 stopni, m.in. zasypując skałami szlaki trekkingowe góry Kinabalu mierzącej 4095 metrów n.p.m. – najwyższej w Malezji. Trzeba było ewakuować z nich turystów.

Trzęsienie ziemi uszkodziło także drogi i budynki, w tym szkoły i szpital na zachodzie stanu Sabah.

Górskie trasy pozostaną zamknięte przez kolejne trzy tygodnie z powodu prac konserwacyjnych, a flagi zostaną opuszczone do połowy masztów na znak żałoby.

 

Ofiary śmiertelne

Trzęsienie zebrało śmiertelne żniwo. Odnaleziono 13 ciał, jednak w niedzielę 7 czerwca wciąż trwały poszukiwania sześciu wspinaczy.

Turyści, którzy ocaleli, musieli radzić sobie sami.

– Czekałem na helikopter ratunkowy, który jednak nigdy nie przybył – powiedział jeden z nich.

Lokalni przewodnicy informowali wędrowców o nadciągającej pomocy. Gdy jednak ta nie nadchodziła, postanowili zejść o własnych siłach. Niektórzy mieli połamane kończyny, a jedna osoba była w śpiączce.

– Istniało realne zagrożenie, że umrzemy tutaj z zimna w nocy – powiedziała 23-letnia mieszkanka regionu. – Mogliśmy umrzeć tutaj, oczekując na pomoc lub umrzeć, próbując się uratować. Wybraliśmy drugą opcję, choć byliśmy głodni i odwodnieni. – To mogłam być ja. Mam szczęście, że dostałam szansę na dalsze życie – dodała, po tym jak zobaczyła leżące na skałach dwa ciała.

 

Źródło: cbsnews.com, buzzfeed.com, tvnmeteo

Polecane: