Dwaj porywacze, którzy porwali maszynę libijskich linii lotniczych Afriqiyah i kazali jej lądować na Malcie, poddali się – poinformował premier kraju Joseph Muscat. Na pokładzie maszyny było 111 pasażerów oraz członkowie załogi.

Premier Malty Joseph Muscat informuje na Twitterze, że porwany w piątek libijski samolot opuściło już 109 pasażerów i że wychodzą też członkowie załogi. Wcześniej informowano, że na pokładzie jest 111 pasażerów i że maszynę uprowadziło dwóch mężczyzn uzbrojonych w granaty ręczne. Jak podkreśla premier, na pokładzie wciąż znajdować się ma część członków załogi.

Członek libijskiego parlamentu Hadi al-Saghir cytowany przez agencję Reutera poinformował, że inny parlamentarzysta Abdusalem Mrabit rozmawiał z uwalnianymi pasażerami. Jak miał poinformować, porywacze mają po dwadzieścia-parę lat i pochodzą z grupy etnicznej Tebu, z południowej Libii.

Według tego samego polityka, porywacze mają żądać utworzenia partii politycznej zwolenników obalonego pięć lat temu libijskiego dyktatora Muamara Kaddafiego. Wcześniej “Times of Malta” informowała, że sami porywacze określili się jako zwolennicy byłego przywódcy Libii. Według gazety porywacze mają należeć do bliżej nieznanej organizacji Al Fatah Al Gadida. Negocjacje ma prowadzić minister transportu Libii.

Nie chciał lądowania w Libii

Maszyna wykonywała wewnętrzny lot pomiędzy dwoma libijskimi miastami Sebha i Trypolis. Przeleciała jednak nad stolicą, nie lądując i skierowała się na Maltę.

Przedstawiciel służb bezpieczeństwa na lotnisku w Trypolisie powiedział agencji Reutera, że pilot poinformował wieżę o porwaniu. Porywacze mieli jednak nie zgodzić się na lądowanie w Libii. Nakazali lot na Maltę.

Samolot po południu wylądował na wyspie.

 

Źródło: Reuters, Times of Malta, tvn24

Polecane: