Niemiecka Agencja Kosmiczna (DLR) informuje, że Kret zaczął się wbijać w marsjański grunt, ale natrafił na przeszkodę. To ona sprawiła, że w pierwszym dniu nie dokopał się do planowanych 70 centymetrów. Szef misji sondy termicznej HP3 lądownika InSight, Tilman Spohn informuje na swoim blogu, że w pierwszym etapie pracy Kret zagłębił się na co najmniej 18 centymetrów, ale nie więcej niż na pół metra. Nieco się też przechylił, prawdopodobnie odpychając jakiś kamień. Kolejna sesja jego pracy rozpocznie się jutro w nocy.

Dane przesłane na Ziemię w piątek po południu wskazują, że Kret pracował poprawnie i osiągnął obecną głębokość po około 4 tysiącach uderzeń. Potem jednak trafił na kamień. Być może nie jeden. Nie wiadomo dokładnie, jaka to przeszkoda i na jakiej głębokości się znajduje. Kret mógł ją nieco przesunąć, bo pod koniec pracy zauważono, że nieco się przechylił. Ocenia się, że kąt przechylenia to około 15 stopni, o 2 centymetry w bok przesunęła się też na powierzchni jego prowadnica.

Głębokość wbicia Kreta oszacowano na podstawie pomiarów temperatury, która według czujników znajdujących się w jego tylnej części jest identyczna z temperaturą zewnętrzną. O tym że nie zagłębił się całkiem, świadczy też inny fakt. Jego czujniki temperatury wskazały, że po rozgrzaniu się w trakcie pracy, dość szybko się schłodził. Kierownictwo misji przygotowuje instrukcję kolejnej 4-godzinnej sesji pracy polskiego urządzenia, wbijanie zacznie się jeszcze w sobotę czasu kalifornijskiego. Dane na temat jego wyników mają być znane w niedzielę lub poniedziałek polskiego czasu.


Sonda termiczna została umieszczona na marsjańskim gruncie 13 lutego w miejscu, w którym na powierzchni nie było żadnych kamieni. Nie sposób jednak było przewidzieć, co jest pod spodem. Kret został zaprojektowany do pracy w typowym marsjańskim gruncie i wiadomo było, że ewentualne kamienie mogą mu przeszkadzać. Po to zresztą wyposażono go w inklinometr, by w razie przechyłu można było nadal precyzyjnie określić jego głębokość.

Jak mówi RMF FM dr Jerzy Grygorczuk z firmy Astronika, która wraz z Centrum Badań Kosmicznych PAN jest producentem urządzenia wbijającego, Kret za każdym uderzeniem może posuwać się od milimetra do kilku milimetrów. Wszystko zależy od spoistości gruntu. Uderzenia mogą następować co 4 sekundy, można sobie policzyć, że w ciągu godziny Kret może zagłębić się nawet bardziej niż na metr. Jeśli Kret zdoła zagłębić się w całości, najlepiej na przewidzianą głębokość 70 centymetrów, urządzenie zostanie wyłączone by w pełni ostygnąć. Ciepło wytworzone podczas wbijania musi się rozproszyć, by następujące po tym pomiary termiczne były wiarygodne.

Jeśli Kret pokona przeszkodę, po wystygnięciu rozpoczną się pierwsze pomiary przewodności termicznej marsjańskiego gruntu. W tym celu, powłoka zewnętrzna Kreta będzie podgrzewana stałym prądem przez 24 godziny, a czujniki wzdłuż rozwijającej się za Kretem taśmy będą wskazywały rosnącą temperaturę. Na podstawie danych kalibracyjnych, zebranych jeszcze w laboratorium DLR w Berlinie będzie można ocenić własności gruntu na tej głębokości.

W kolejnych etapach Kret ma się wbijać po pół metra, ostygać, potem się podgrzewać, a następujące potem pomiary przewodności termicznej mają pomóc w ustaleniu profilu gruntu do maksymalnej, sięgającej 5 metrów głębokości. Na tej podstawie naukowcy mają nadzieję zdobyć wszelkie niezbędne informacje, które potem pozwolą właściwie zinterpretować dane z głównego pomiaru przepływu ciepła z wnętrza Marsa na powierzchnię. By ten pomiar był wiarygodny, Kret powinien się wbić co najmniej 3 metry pod powierzchnię. Jeśli da radę zejść niżej, najlepiej do 5 metrów, te pomiary będą już niezależne od warunków na powierzchni, w tym zmian temperatury związanych z porami roku. Jeśli Kret zatrzyma się płycej, dalej będzie można przeprowadzić wiarygodne eksperymenty, tyle że czas pomiarów powinien objąć cały rok marsjański, czyli niemal dwa nasze, ziemskie lata.

Sonda InSight w najbliższych dniach dostarczy naukowcom jeszcze innych emocji. We wtorek, środę i piątek w jej polu widzenia przemknie cień księżyca Marsa, Fobosa. Zjawisko potrwa zaledwie 20-30 sekund, ale naukowcy chcą je wykorzystać do innego typu obserwacji termicznych. Z pomocą zainstalowanego na lądowniku radiometru będą badać, na ile przejście cienia Fobosa obniża temperaturę gruntu.

 

 

 

Źródło: rmf24, Reuters